piątek, 1 sierpnia 2014

"Niespodzianka" czyli Miron Białoszewski, Pamiętnik z powstania warszawskiego, 70. rocznica wybuchu Powstania

Powstanie w Warszawie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. O godzinie 17 czasu polskiego rozpoczęły się ataki na wszelkie niemieckie obiekty w każdej warszawskiej dzielnicy. Godzinę 17 wybrano ze względu na wzmożony ruch na ulicach, co miało ułatwić zadanie powstańcom. Z początku planowano, że powstanie potrwa kilka dni. Mimo bombardowań i ataków wojsk III Rzeszy powstańcy utrzymywali się przez 63 dni. Do jednego z sukcesów powstańców należy odbicie więźniów "Gęsiówki". Zaskoczeni Niemcy poddawali się, Warszawiacy opanowali znaczną część stolicy. Pomimo początkowych sukcesów powstańcom nie udało się wyzwolić stolicy. Niemcy zrównali miasto z ziemią, Armia Czerwona nie wkroczyła, aby pomóc powstańcom, pomimo że oczekiwano ich pomocy. Podczas 63 dni walk, od 1 sierpnia 1944 roku godziny 17 do 3 października 1944 roku  zginęło ok. 200 tys osób, z czego przeważającą część stanowią cywili. Wielu żołnierzy zaginęło, bądź zostali wzięci do niewoli. Wśród zabitych żołnierzy znajdował się poeta czasu wojny Krzysztof Kamil Baczyński. Jednak ci, którzy przetrwali całą wojnę, a szczególnie te 63 dni przekazywali swoim dzieciom, co się wtedy działo. Miron Białoszewski to twórca okresu powojennego, który postanowił spisać swoje wspomnienia właśnie z okresu 1.08.1944-3.10.1944.


tytuł: Pamiętnik z powstania warszawskiego
autor: Miron Białoszewski
rok wydania: 1970

Do tej książki zabierałam się dwukrotnie w gimnazjum, za trzecim razem przebrnęłam przez nią. Pamiętnik ten jest wstrząsającym obrazem powstania oczami zwykłego cywila. Białoszewski po 23 latach od opisywanych wydarzeń (wspomnienia te spisuje w 1967) ukazuje, jak ludzie żyli przez te 63 dni. Jak w nocy liczono czas pomiędzy jednym wybuchem a drugim wybuchem. Ludzie tracili bliskich, rodziny rozdzielały się. Sam bohater i narrator opisuje, że od wyjścia ze swojego pierwszego schronu i dojścia na Rybaki, nie wiedział co się dzieje z jego matką i chronioną przez nich Żydówką Stefą. Ciągle w kieszeni miał klucze do ich mieszkania. Nie wie co z nimi. W sumie każdy, kogo powstanie rozdzieliło z rodziną, nie był pewny, czy po tym wszystkim się spotkają jeszcze. Kiedy powstanie upada i Warszawa kapituluje, Białoszewskiego i jego ojca wywożą na roboty. Do Warszawy narratorowi dane jest wrócić w lutym 1945.

"Pamiętnik z powstania warszawskiego" nie jest jedyną książką o powstaniu. Jest też wiele innych dzieł opowiadających o tych 63 dniach. Nie tylko literackich. Powinno się z nimi zapoznać, a samą ideę powstania-przekazywać dalszym pokoleniom. Od powstania mija 70 lat. Coraz mniej jest na świecie tych, którzy widzieli powstanie na własne oczy, brali w nim udział jako żołnierz, sanitariuszka, posłaniec. Dlaczego my mamy zapomnieć o ich walce?

Przeglądając internet natknęłam się na akcję Wydawnictwa Muza, mającą na celu podziękowanie bohaterkom warszawy. Gdyby nie to, że moja kochana drukarka nie drukuje mimo nowych tuszy, pewnie już dawno zamieściłabym na swoim profilu na instagramie zdjęcie z ową kartą (szczegóły akcji są w odnośniku)




Cześć i chwała tym, którzy walczyli o wolność w 1944 roku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz