środa, 13 sierpnia 2014

Serge Jacquemard, Requiem dla króla zbrodni

Czas na książkę, którą polecił mi mój tata, kiedy zauważył moje zainteresowanie kryminałami i tego typu książkami. A więc, "Requiem dla króla zbrodni"

autor:Serge Jacquemard
tytuł:Requiem dla króla zbrodni
rok wydania:1987

Ważne figury w strukturach mafii giną w niespodziewanych okolicznościach. Nie tylko w Stanach Zjednoczonych, mafiozi giną też w Europie. Najsilniejsze głowy przestępczego świata naradzają się, co począć. Jeden z nich, Francois Lyonczyk postanawia rozmówić się z Nico De Lucą. Stary Nico poleca mu Harry'ego Schulza. Harry zgadza się dopiero, gdy Francois stawia przed nim wizję zarobku bajońskiej sumy. Dla Francuza to bez różnicy. Połowę pokrywa Nico. Mimo zatrudnienia Harry'ego giną kolejni mafiozo, w tym i stary Nico. Za wszystkim stoi Sycylijczyk, Barto Scaliso. Harry wie, że w imię własnego honoru musi sprzątnąć nieosiągalnego gangstera. No ale każdy musi mieć jakąś słabość, nawet taki Barto Scaliso.
Z początku podeszłam do tej książki z entuzjazmem, ale kiedy pojawił się wątek miłosny Brendy i Patrica, chciałam odrzucić od siebie książkę. Jednak stwierdziłam "nie, nie, dowiesz się kto za tym stoi" a później "nie, nie, dowiesz się, czy Harry sprzątnie drania". Serge Jacquemard jest znany w swoim kraju z powieści sensacyjnych, a tym razem mamy okazję zapoznać się z kryminałem mającym swój tok czasowy w latach 70. Głównie trzymamy się wątku zabójstw gangsterów, ale i także wchodzimy na wątek Patrica i Brendy. Spokojnie, Jacquemard wiedział, co robi wprowadzając tę dwójkę, gdyż w pewnym momencie postać Brendy będzie stosunkowo ważna. Może dla kogoś wydawać się męczące przeskakiwanie z wątku sensacyjnego na wątek miłosny, jednakże wszystko ma swoje wytłumaczenie i trzeba być cierpliwym, aby przebrnąć przez całość. Czyli książka dla osób cierpliwych i lubiących kryminały.

No cóż, gdy zobaczyłam ile osób przeczytało notkę o "Gwiazd naszych wina", dało mi to kopa, przeczytałam już kolejną książkę z tej listy obok i jestem w połowie kolejnej. To naprawdę motywuje, aż nawet stanę na głowie i obejrzę The Fault in Our Stars. Trzymacie mnie za słowo w takim razie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz