sobota, 13 września 2014

Mikołajek (film)

Ostatnio znów wrócił do łask, a film o jego przygodach podbija serca widzów. Ja zaś z uśmiechem na twarzy wspominam wcześniejszą produkcję o tym wesołym chłopcu. W sumie, nie da się go nie lubić.



Gatunek: familijny
Tytuł: Mikołajek
Tytuł oryginalny: Le Petit Nicolas
W rolach głównych: Maxime Godart jako Mikołajek, Valerie Lemercier jako Mama Mikołajka i Kad Merad jako Tata Mikołajka
Reżyseria: Laurent Tirard
Na podstawie książki Jean-Jacques'a Sempe i Rene Gościnnego

Mikołajek (Maxime Godart) i jego przyjaciele są wesołymi, beztroskimi chłopcami, którym tylko harce w głowie. Cały ich świat opiera się na zabawach. Jednak w pewnym momencie światopogląd tytułowego bohatera obraca się o 180 stopni. Jego rodzice (Valerie Lemercier i Kad Merad) spodziewają się drugiego dziecka. W głowie Mikołajka i jego przyjaciół rodzą się przykładowe scenariusze, co się stanie z chłopcem, gdy na świecie pojawi się drugie dziecko. Bo przecież zawsze mogą go zostawić na pastwę losu niczym Tomcia Palucha. Ponadto osobą młodego bohatera zaczyna się interesować na dziecięcy sposób Jadwinia (Elisa Heusch).
Film wydano w 50 lat po publikacji pierwszych przygód Mikołajka. Niestety, moje dzieciństwo nie przypadło na ten okres ani nikt mi o Mikołajku nie mówił, gdy byłam dzieckiem. Gdzieś, kiedyś w czwartej klasie szkoły podstawowej mi mignął, sięgnęłam, ale niewiele uczytałam, bo był to koniec roku i trzeba było książkę zwrócić do szkolnej biblioteki. Ponowna styczność z Mikołajkiem przypadła trochę później, kiedy to na półce z płytami DVD stała płyta z uśmiechniętym chłopcem (wręcz jak powyżej, ale z polskimi napisami) i mówiła "kup mnie". Nie żałuję, kupiłam. Żałuję, że mój brat jest za mały, aby zabrać go na Wakacje Mikołajka czy też pokazać mu Mikołajka. Prawdopodobnie też spodobałoby mu się, choć pewnie nie zrozumiałby połowy filmu. Gdy mi smutno, włączam film i oglądam. I śmieję się. Niezależnie jak byłam smutna, przy Mikołajku zawsze poprawiał mi się humor. I tak jest do dziś. Żałuję, że nie sięgnęłam po książkę, co w sumie naprawię przy okazji jakiegoś dłuższego wolnego typu Święta Bożego Narodzenia. Oraz jak znajdę lukę w planie lekcji i odpowiedni seans to przejdę się na Wakacje Mikołajka, bo zżera mnie ciekawość, czy dorównuje Mikołajkowi. Po prostu jestem kobietą, kobiety zawsze są ciekawe, nie dziwcie się. W sumie jest to film nie tylko dla spragnionych uśmiechu, ale również dla rodzin z dziećmi, które chcą obejrzeć coś ciekawego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz