wtorek, 28 października 2014

Arthur Conan Doyle, Studium w szkarłacie

Dwoje pisarzy angielskich kojarzących się głównie z powieści kryminalnych. Ich sztandarowe postacie odznaczają się "pracą szarych komórek" bądź "dedukcją". Mowa o Agathcie Chirstie i jej Herkulesie Poirot oraz o sir Arthurze Conan Doyle i jego Sherlocku Holmesie. Jednak książka, o której będzie mowa nie dotyczy belgijskiego detektywa, który jest dumny ze swoich wąsów, lecz o detektywie mieszkającym przy Baker Street 211b. Panie i Panowie, pan Sherlock Holmes w powieści Arthura Conana Doyle'a.

autor: sir Arthur Conan Doyle
tytuł: Studium w szkarłacie
tytuł oryginału: A Study in Scarlet
rok wydania: 1887

Początek znajomości doktora Watsona i Holmesa. Watson poszukuje mieszkania. Poznaje Sherlocka Holmesa, który od początku znajomości go zadziwia. W ich wspólnym mieszkaniu przy Baker Street 221B ciągle ktoś przychodzi do niego po radę lub rozwiązanie jakiejś zagadki. Lecz nadchodzi dzień, w którym Watson może poznać dokładnie poznać tajniki "supermocy" przyjaciela. Dedukcji. Scotland Yard ma problem z uchwyceniem mordercy i zwracają się do Sherlocka. Ten, dzięki swojej "mocy" widzi więcej, niż funkcjonariusze, co zadziwia Watsona. Jednak tym razem sprawa nie ma krótkiej historii, a sięga aż do Stanów Zjednoczonych, mormonów i obiecanej przed latami zemsty.
Grubość tej książki może rozczarować, a podział na czas obecny i retrospekcje może spowodować zagubienie się czytelnika i zużycia dużo siły własnej woli, aby się nie zgubić i zrozumieć. Jednak ci, którzy adorują postać wykreowaną przez sir Arthura Conan Doyle'a uznają, że nie ma dla nich to większego znaczenia, a każdy problem da się rozwiązać. Ja jednak kocham kryminały, szczególnie te, w których zagadka jest zawiła. Dobra i zawiła zagadka nie jest zła! Sama nie wiedziałam do końca, jak się potoczy tok sprawy. Zakończenie zaskoczyło, rozwiązanie i klucz zagadki także. Nie powiem, aż w takim napięciu mnie nie trzymało, ale książkę ratuje właśnie ta niesamowita dedukcja Sherlocka. W sumie-"Jest Sherlock, jest Dedukcja". Na pewno na tej książce o Sherlocku nie zaprzestanę. To jest zbyt ciekawa postać, aby zatrzymać się na jednej książce.

4 komentarze:

Prawie Anglik pisze...

Tak.

Mól Książkowy pisze...

Czy te "TAK" ma mnie motywować do czytania Arthura Conan Doyle'a?

Prawie Anglik pisze...

Owszem i jak najbardziej. To jest dobitne i pełne aprobaty "tak".

Mól Książkowy pisze...

Masz mnie! W zanadrzu mam coś planowanego z Sherlockiem ;)

Prześlij komentarz