piątek, 24 października 2014

Jordan Belfort, Wilk z Wall Street

Trochę mi zajęło, nim się przekonałam i zachęciłam do przeczytania "Wilka z Wall Street". Czy warto było? Czy przymierzę się do filmu?


autor: Jordan Belfort
tytuł: Wilk z Wall Street
tytuł oryginału: The Wolf of Wall Street
rok wydania: 2014

Witajcie na Wall Street, w środku jednego, gigantycznego młyna cyfr szalejących na ekranach. Kiedyś byłeś normalnym, szarym człowiekiem wkraczający w świat brokerów. Teraz jesteś kimś. Milion zbijasz w jeden dzień, twoja żona jest istną pięknością, żyjesz jak z bajki. A, i nie zapomnij, że niedługo skończy się twój zapas narkotyków.
Tak w sumie mogłabym w skrócie opisać tę książkę. Brokerzy, przestępstwa i życie bogatych. "Wilk z Wall Street" jest swoistą biografią Jordana Belforta. W latach 90. XX wieku w Stanach Zjednoczonych nie było człowieka, który by nie kojarzył jego imienia i nazwiska. Belfort opisał swoje życie. Zaczął swoimi początkami na Wall Street, potem ukazał lata 90. i Stratton Oakmont, swoje dzieło, do którego garnęli wszyscy młodzi pragnący zaczerpnąć "życia przez duże Ż". Jak się może skończyć życie pełne "życia przez duże Ż" pojmowane przez Belforta jako zdrady żony z prostytutkami, narkotyki, przestępstwa finansowe i raz jeszcze narkotyki? Ja tego nie zdradzę. Warto sięgnąć po książkę, która potrafi wstrząsnąć, pomimo że przewidujemy niektóre momenty. No bo jak nie przewidzieć co się stanie z jachtem, który wypłynie w sztorm?
Sięgnęłam do książki w "prawidłowym" dla mnie łańcuchu. Najpierw książka, potem ekranizacja. Jednak ja muszę odreagować psychicznie po "Wilku z Wall Street". Owszem, na co dzień niestety spotykam się z wulgaryzmami, jednak brutalność świata bogatych po prostu mnie przytłoczyła. Wiecie, wydaje się nam, że pieniądze to wszystko, jest się szczęśliwym i wolnym od wszystkiego. Na przykładzie Jordana Belforta widać, że tak nie do końca prawda. Autor spisał najbardziej burzliwe dzieje swojego życia, swoje wzloty i upadki. Oczywiście, echa lat 90. odbijają się na nim do dzisiaj. Jednak, czy żałuję sięgnięcia po jego książkę? Nie jestem pewna. Mam bardzo mieszane uczucia, i raczej nie każdemu poleciłabym tę pozycję. Zwłaszcza, że zaplanowałam sobie "Polowanie na Wilka z Wall Street", jednak aż tak szybko to nie nastąpi. Muszę ochłonąć i przeczytać drugą książkę, aby powiedzieć na 100% "tak, polecam" lub "nie, nie polecam". Albo dokładniej określić, kto sobie poradzi w mojej opinii z przejściem przez treść. Osąd nad "Wilkiem z Wall Street" pozostawiam więc nierozstrzygnięty. Oraz moją decyzję o przymiarce do filmu. Nie w tej chwili. Później.

2 komentarze:

Mała Pisareczka pisze...

Muszę to przeczytać!
Film z Leonardo -> cudo <3

Mól Książkowy pisze...

Chyba będę musiała w wolnej chwili nim zająć :)

Prześlij komentarz