wtorek, 11 listopada 2014

1920 Bitwa Warszawska

Patrząc w kalendarz zastanawiałam się o czym pisać. Aż mnie oświeciło. I połączyłam moje oświecenie z filmem, który chciałam obejrzeć, ale nigdy nie było sposobności.



gatunek: dramat, wojenny
tytuł 1920 Bitwa Warszawska
reżyseria: Jerzy Hoffman
w rolach głównych Borys Szyc jako Jan Krynicki, Natasza Urbańska jako Ola Raniewska i Daniel Olbrychski jako Józef Piłsudski.

Rok 1919. Polska odzyskała niepodległość. Jednakże nad krajem wisi widmo wojny z Rosją Radziecką. Ola (Natasza Urbańska) i Jan (Borys Szyc) biorą ślub w przededniu wyjazdu młodego wojaka. Toczy się wiele bitw z Bolszewikami. Na froncie oskarża się Jana o zdradę i propagandę ideałów bolszewickich. Krynicki krótko potem trafia do niewoli wroga. Marszałek Piłsudski (Daniel Olbrychski) planuje dalsze działania przeciw wrogowi. Ola zaś z początku pracująca w kabarecie, zaciąga się jako sanitariuszka. Jednak dochodzi do decydującej bitwy z dni 13-15 sierpnia 1920.
Szczerze mówiąc nastawiłam się na ten film dosyć optymistycznie, nie sprawdzając wcześniej opinii o nim. Jednakże zaczęłam żałować, że włączyłam ten film. Zaczęło się pięknie, od wstępu opowiadającym o Polakach po zaborach, a potem zaczęło się. Jako osoba, która nie uczy się w szkole rosyjskiego, a poznaje ten język w miarę topornie na własną rękę pojawienie się osoby mówiącej po rosyjsku i brak możliwości zrozumienia jej jakkolwiek trochę boli. Szczególnie, że kilka słów może sugerować, że ta postać coś mówi o Polsce. Co lepsze, pamiętając z lekcji historii mogę obstawiać, że osoba dyktująca to Lew Trocki (grany przez Krzysztofa Dracza). Potem pojawiają się jeszcze inne figury Rewolucji Październikowej 1917 roku. Tu nie ma aż takich wątpliwości. To Lenin (Viktor Balabanov), w tle widać jeszcze Stalina (Igor Guzun). I tę scenę także oglądałam bez zrozumienia-aktorzy mówili po rosyjsku, ja próbowałam wyłapać jakieś słowa klucze. Jednak czym dalej szedł film, tym jednak było gorzej. Raz byliśmy w kabarecie z Olą, potem na froncie z Janem, tu wyskakuje Piłsudski potem ktoś coś nawija po rosyjsku o Dzierżyńskim, a następnie Ola jest sanitariuszką i gdzieś znów coś wybucha. Dla mnie jak na film wojenny jest to zbyt chaotyczne. Owszem, plakaty takie ładne, Natasza Urbańska tak ładnie śpiewała na początku, jednakże film mi się nie podobał. Dodajmy, że nie oglądałam go w 3D.
Wierzę w dobre intencje reżysera, scenarzystów i całego sztabu pracującego nad filmem, jednakże coś nie zaiskrzyło. I jak później poszperałam w sieci, no cóż. Można było być po tym filmie zadowolonym, bądź niezadowolonym. Nie ma opcji pomiędzy. Szkoda. Dla mnie byłaby to jakaś opcja. A tak trochę się cieszę, że nie poszłam te 3 lata temu do kina, a trochę smucę. Może po zobaczeniu tego w kinie w roku premiery mogłabym mieć szersze spojrzenie na ten film?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz