piątek, 21 listopada 2014

Agatha Christie, Mężczyzna w brązowym garniturze

Tak, mam małego fioła na punkcie Agathy Christie i jej twórczości. Ku waszej radości, ta książka nie jest o małym Belgu Herkulesie Poirocie, a... No właśnie.


autor: Agatha Christie
tytuł: Mężczyzna w brązowym garniturze
tytuł oryginalny: The Man In The Brown Suit bądź Mystery Of The Mill House
rok wydania: 1924

Ojciec Anny Beddingfeld jest sławnym i cenionym archeologiem. Mieszka z córką w małej miejscowości. Dziewczyna kocha swojego ojca, lecz marzy jej się przygoda życia. Mężczyzna umiera, dziewczynę bierze do siebie prawnik ojca. Anna mając niewielki spadek po ojcu postanawia, że przygoda życia znajdzie ją. I ma rację. Zostaje świadkiem tajemniczej śmierci w metrze. Panna Beddingfeld znajduje kartkę, która wypadła z kieszeni tajemniczego lekarza. Anna rozszyfrowuje wiadomość z kartki i mając niewielki spadek po ojcu kupuje bilet na rejs do Afryki. Jest pewna, że pomoże jej to odnaleźć rozwiązanie śmierci z metra i odpowiedź, dlaczego wiąże ze sobą ten wypadek i śmierć w domu sir Eustachego Pedlera, jednego z uczestników wyjazdu. W kręgu jej podejrzeń znajduje się również pułkownik Race.
Tym razem Agatha Christie nie postawiła ani na Herkulesa Poirota, ani na Jane Marple. Pojawia się za to znajomy Poirota, pułkownik Race. Kobieca ciekawość Anny wprowadza ją w zagmatwaną zagadkę, która może skończyć się dla niej nieciekawie. Sam początek książki nie daje wytłumaczenia o czym będzie akcja, ale z biegiem historii można bardzo łatwo połączyć historię śledztwa Anny i rozmowę tancerki Nadiny. Nieodłącznym elementem, nadającym barwę całości są kreacje postaci i ich zestawienia. Zestawienie pułkownika Race'a o którym nikt nic nie wie, ale każdy zna i sir Pedlera, czy także sir Pedlera i jego sekretarza Guy'a Pagetta. Sir Pedler lubi rozrywki, jego sekretarz nie ma za grosz poczucia humoru. Oprócz wiodącej historii Anny Beddingfeld szukającej rozwiązania swojej zagadki poznajemy po trochu historię kradzieży diamentów. Krok po kroku historia Nadiny, Anny i diamentów pokrywają się powoli. Egzotyczne tło, barwne postacie i ciekawie połączone historie, które z początku wyglądają na różne-to powoduje, że czytasz tę książkę na jeden haust i nie widzisz nawet tego. Nie musisz się bać, że będziesz tę książkę czytał (i czytał, i czytał, i czytał) i zanudzisz się na śmierć. Nie, książka jest ciekawa, warta polecenia, tylko szkoda, że jest taka krótka. To chyba jedyne, co mi się nie podobało w tej książce. Tak, to jest książka idealna na wieczór z herbatą bądź dłuższy przejazd autobusem.


2 komentarze:

Mała Pisareczka pisze...

Bardzo, bardzo, bardzo lubię! :D

Mól Książkowy pisze...

Ja się szykuję i mam w zanadrzu jeszcze trochę twórczości Agathy Christie. No i zbieram się do organizowania sobie Inicjałów zbrodni :D

Prześlij komentarz