wtorek, 23 grudnia 2014

Karl May, Winnetou (tom pierwszy)

Kiedy byłam małą dziewczynką co niedzielę leciał w jedynce film o Winnetou. Nie wiedziałam, za co mój tato lubił tak te filmy, więc po wielu latach postanowiłam przedrzeć się przez wszystkie książki o dzielnym wodzu Apaczów. I przedarłam się przez pierwszy tom.



autor: Karl May
tytuł: Winnetou (tom pierwszy)
tytuł oryginalny: Winnetou, der Rote Gentleman
rok wydania: 1893

Kim był Old Shatterhand, nim stał się Oldem Shatterhandem? No cóż, sam pisał, że nazywano go greenhornem (określenie człowieka niedoświadczonego), a w Ameryce zaczynał jako nauczyciel. Nie myślał, że zostanie kiedyś westmanem, ba nie myślał, że zaprzyjaźni się z Indianami. Albo, że na jego drodze stanie Winnetou. A jednak, mały człowiek zwany Samem Hawkensem decyduje się wziąć go pod swoje skrzydła, choć pierwotnie on i inni westmani mieli po prostu ochraniać suweyorów. Los chce inaczej i na drodze chłopaka pojawia się Winnetou oraz Kleki-Petra i Inczu-czuna, wódz Apaczów. Pewne dramatyczne wydarzenie spowoduje także spore zatargi z Kiowami, którzy są wrogami plemienia, z którego wywodzi się Winnetou. Choć wódz Apaczów i jego syn z początku uznają westmanów i "greenhorna" jako swoich wrogów, to Old Shatterhand daje wiele powodów, aby załagodzić napiętą sytuację. Następuje przebaczenie westmanom i ukaranie winnego, którym był Rattler. W młodym suweyorze podkochuje się młoda, czerwonoskóra dama, która jest blisko związana z Winnetou. Ona, wódz apaczów i Winnetou postanawiają pomóc Oldowi Shatterhandowi w dokończeniu pracy. Ich drogi krzyżują się z Sandlerem a potem znów z Kiowami. Z ich spotkania nie wynika nic pozytywnego.
Z początku bardzo męczyłam się z treścią książki. Było wiele stwierdzeń dla mnie niezrozumiałych i ciągle zadawałam sobie pytanie "gdzie jest Winnetou". Drugim, które zadałam sobie 3 razy było "Gdzie jest Old Shatterhand". Szczęśliwie dobrnęłam do Olda Shatterhanda i do tego, kim jest narrator. Kiedy akcja się rozkręciła na dobre to książka się skończyła, dlatego w jak najkrótszym czasie sięgnę po tom II aby się przekonać czy tak samo mnie wciągnie.


Jeszcze na zakończenie... nie, nie teraz dam życzenia. Na te kilka dni zmieniłam nagłówek bloga, ale przyzwyczajajcie się do takiego niebieskiego-tamta była trochę zbyt jaskrawa. Trzymajcie się ciepło!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz