niedziela, 4 stycznia 2015

Agatha Christie, 4.50 z Paddington

Książkę tę rozpoczęłam tuż po północy 1 stycznia a skończyłam 2 stycznia (ale post i tak wstawię troszeńkę później). W ten sposób mam zaliczony punkt o nazwie "książka, której autorem jest kobieta". Bo trochę "za długo" czytałam, aby zaliczyć tę pozycję do przeczytanej w jeden dzień. No ale cóż, to tylko jedna z 55 pozycji na ten rok, a nie wszystkie punkty zaplanowałam (czuję, że większość będzie bardzo spontaniczna) a w sekrecie zdradzę, że wrócę do książki, którą czytałam rok temu, przeczytam raz jeszcze i zobaczę, czy dalej mam takie niejasne uczucia wobec niej. Ten, kto śledzi ten blog od dawna, wie już na pewno, która pozycja sprawiła mi wiele problemów. Ponadto moja lista czytelnicza wydłużyła się bardzo (ale Wy i tak widzicie tylko pierwszych 13 pozycji-i niech tak zostanie). Wracam jednak do sedna sprawy. Agatha Christie, 4.50 z Paddington.



autor: Agatha Christie
tytuł: 4.50 z Paddington
tytuł oryginału: 4.50 from Paddington lub What Mrs. McGillicuddy Saw

rok wydania: 1957

Okres przedświąteczny. Perony są zapełnione podróżnymi. Z dworca Paddington ma wyjechać pani McGillicuddy. Celem jej podróży jest St. Mary Mead i jej przyjaciółka, panna Jane Marple. Zwykły przypadek sprawia, że kobieta jadąc pociągiem widzi morderstwo w pociągu jadącym z naprzeciwka. Bez ciała nie ma jednak zbrodni i nikt jej nie wierzy. Poza panną Marple. Starsza pani po analizie terenu i map wie już, jak można spróbować rozwiązać tę zagadkę. I kto ją powinien rozwiązać. Za jej namową Lucy Eyelesbarrow najmuje się u Crackenrthorpe'ów. Mieszka tam stary pan Crackenrthorpe i jego córka-Emma. Przyjeżdżają też na ferie zimowe wnuk pana domu i syn zmarłej córki, Alexander i jego kolega ze szkoły. W starej szopie Lucy pomaga chłopcom szukać farby, jednakże odnajduje tam coś jeszcze. Mianowicie dowód na prawdziwość historii pani McGillicuddy-ciało młodej kobiety. Pojawia się podejrzenie, że mogła to być narzeczona bądź też żona zmarłego na wojnie najstarszego z braci. W toku poszukiwań winnego ginie dwóch synów oraz zostaje ustalone, kim jest Martine. Dalej nie wiadomo jednak nic o kobiecie, którą uduszono ani tego, kto ją udusił. Jednakże sprytna staruszka wie, co zrobić, aby udowodnić winę winnego.
Jeden z tych kryminałów, w których nic nie jest pewne. Ja osobiście myślałam, że kto inny jest mordercą. Jednakże znajomość ludzi i ich zachowań przychodzi na pomoc pannie Marple i za pośrednictwem Lucy może przeprowadzić śledztwo w starym domostwie położonym przy linii kolejowej. Zaaranżowanie spotkania, w którym wziął udział zabójca było naprawdę ciekawe. Zresztą sposób na samo rozpoznanie go także było dosyć pomysłowe. Książka ta nie jest gruba, jednakże nie posiadałam tyle czasu, aby przeczytać ją w jeden dzień. Dla fanów gier komputerowych typu "znajdź i kliknij"-jest gra o tym samym tytule (jest również i druga gra oparta na książce Agathy Christie, ale o niej przy innej okazji). Jestem pewna, że jeśli będę jeszcze pisała o książkach Agathy Christie (a będę, bez obaw) to postać starej panny detektywa-amatora przewinie się nie raz (nie samym Herkulesem Poirot człowiek żyje).

To pierwszy z 55 punktów, 54 pozycje przede mną. Co obstawiacie, widząc obecnie listę "13 pozycji"?

2 komentarze:

Mała Pisareczka pisze...

Ale się cieszę, że znajduję bratnią duszę w innej miłośniczce Agaty Christie! :D
Niestety "4:50..." nie czytałam, ale oglądałam ekranizację - uwielbiam!
Nie mogę doczekać się aż i ja przeczytam tę powieść z Marple w roli głównej!

Mól Książkowy pisze...

Ja miałam w wersji próbnej grę 4:50 from Paddington, szczęśliwie zabrakło mi czasu na dokończenie jej i poznanie całej historii :D
Też się cieszę, że znalazłam kogoś, kto także lubi Agathę Christie i jej twórczość :D. Nie jestem sama.

Prześlij komentarz