poniedziałek, 12 stycznia 2015

Refleksyjny Mól na dziś. 18 świeczek. I co dalej?

Post inspirowany serią filmików vlogerek. Tak, mówię o "Draw my life". Nie potrafię rysować. Ani nie potrzebuję opisywać całego życia. Eh, kilka ważniejszych wyjątków prowadzących do dzisiaj. Takie małe "Describe your life". TAK, tytuł powinien powiedzieć sam za siebie. Dla wszystkich niecierpliwych przed-18 latków z mojego rocznika, krótka historia bez (albo z) morałem.....


Cała historia rozpoczęła się 18 lat temu, 12 stycznia w niedzielę. Tak, urodziłam się w niedzielę. Rok później pierwsze urodziny, hura. No i pierwszy, poważny wybór. Wybrałam. Padło na długopis. Możliwe, że miałam dylemat między nim a książką. Jednakże to trochę rzutuje na to, co jest teraz. Lubię pisać. Sprawia mi to przyjemność. Ale to nie post o tym.

16 do 17 lat później. Odkrywam blogspota. Po kilkunastu innych platformach decyduję się. Zaczyna się od różowego szablonu. Z czasem róż przechodzi w niebieski. Ta forma, którą widzicie dziś, jest w miarę końcowa. W miarę, bo pewnie za jakiś czas znów coś się zmieni. Ale niebieski zostanie.

Dzisiaj. Dziś już mam 18 lat. Jej. Niby na ten dzień czeka się całe życie. Ja zaś czekałam tylko tydzień. I to chyba był najgorszy tydzień w moim życiu. I tak w skrócie raczę wam go przedstawić.

PONIEDZIAŁEK
Ostatni dzień wolnego, kończę jeden z punktów książkowego wyzwania.
WTOREK
Popularne Trzech Króli. Co robi Ania (bo na w Urzędzie Stanu Cywilnego figuruję jako Anna)? Robię zadanie z wosu, na które miałam dwa tygodnie z hakiem.
ŚRODA
Dzień czarnych wiadomości. Nie ma mojej polonistki, anglistka oddała zeszyt (to aż takie złe nie było), a matematyczka oddała kartkóweczki. Moja z baniaczkiem.
CZWARTEK
Z górki. 5 godzin okienka. Co robi Ania? Zaczyna pisać ten post oraz robi prezentację na piątek z geografii (w sumie i na to miała dwa tygodnie z hakiem)
PIĄTEK
Co uświadamia sobie Ania podczas zajęć z podstaw prawa (ew. ABC prawa)-to już ostatnie lekcje jako osoba niepełnoletnia, wow. Rośnie frustracja, bo trzeba wyrobić dowód, a zdjęć do dowodu brakuje. No i przy poprawie sprawdzianu z niemieckiego - ile wpisać lat? 17 czy 18? Wpisuję 17/18, zapominam dopisać "niewłaściwe skreślić". Na ostatnią chwilę zaczynam organizować 18-te urodziny. Szczęśliwie szablon zaproszenia zrobiłam w październiku.
SOBOTA
Trzymanie kciuków za kolegę na olimpiadzie. Porządki. Kupienie Piccolo aby wypić "ostatni toast sfrustrowanej 17-latki".
NIEDZIELA
Ania nie wytrzymuje. Bierze upieczony tort, ubiera się na szybko w jakąkolwiek sukienkę, wtyka 18 świeczek, zapala je i dmucha. Wszystkie na raz. 5 minut później przychodzi rodzina. Jedyny radosny wątek tego tygodnia. Kończę wycinać zaproszenia w wersji tradycyjnej. Zostaje kilka godzin do "pełnoprawnej 18-latki". Czy coś.
PONIEDZIAŁEK
I teraz przez 365 dni mogę powiedzieć TAK, MAM 18 LAT.

Czyli na 365 dni byłam tylko 7 sfrustrowana, że tak niewiele mi brakuje do dorosłości. Inni się frustrują już wcześniej. Dlaczego?

-BO MOGĘ IMPREZOWAĆ I PIĆ.
Mnie to nie interesuje. Owszem, ktoś mnie zaprosi na urodziny to pójdę. Ale ja i impreza "ot tak" to nie jest dobre połączenie. No i nie czuję potrzeby picia.
-MOGĘ POKAZAĆ, ŻE JESTEM ODPOWIEDZIALNA/ODPOWIEDZIALNY
Chwila, moment. Szkoła mnie nauczyła, że jak coś robię to najlepiej to wykończyć samemu do końca. Że jestem odpowiedzialna za efekt końcowy. Zresztą mam kota, za którego jestem odpowiedzialna.
-MOGĘ GŁOSOWAĆ
Tak, to była moja jedyna życiowa frustracja

Czy mam jakieś cele na ten 18 rok życia? Owszem.
Wybrany 17 lat wcześniej długopis niech coś oznacza. Nie musi być książka od razu. Nie muszą być wiersze. Blog jest dobrym zaczątkiem mojej grafomanii. Chcę rozwinąć moją umiejętność pisania. Jest to coś, co bardzo lubię. Oprócz tego chcę rozwinąć tego bloga. Stopniowo. Ja rozwijam się chaotycznie, to niech chociaż blog będzie się rozwijał stopniowo. Oprócz tego planuję podróż. Nie wiem dokąd. Wiem, że samotnie. Polska piękny kraj, ciekawe, gdzie trafię. Oprócz tego chcę podszkolić się także pod względem języków. Z tym kuleję. Chcę także, aby wybrane przeze mnie kiedyś życiowe motto było nadal ze mną.

MARZENIA I LATA NIE POWRACAJĄ
Aleksander Puszkin

Dlaczego takie motto? Ja je rozumiem w taki sposób-czym jestem starsza, tym mam i mniej czasu i więcej możliwości na realizację marzeń. Marzę o wielu rzeczach. Wiem, że życie jest krótkie i kruche. Jeśli usiądę i powiem "kurde, mam 18 lat i marzyłam o tym o tym i o tamtym" to na pewno nie zrealizuję własnych marzeń.

Jaki morał płynie z tej krótkiej opowiastki? Nie frustruj się cały rok przed urodzinami. To nie ma sensu. No i realizuj marzenia. Lata miną, a ty NIE MASZ PRAWA ŻAŁOWAĆ ZREALIZOWANYCH MARZEŃ. Masz prawo za to żałować, że tyle czasu minęło a ty nie zrealizowałeś marzeń. Ja zaczynam "dorosłe" życie. I mam zamiar realizować swoje marzenia. Dla samej siebie i mojej satysfakcji.

I na koniec. Proste zadanie z lekcji religii. Zwykła kartka papieru, na górze piszesz CZEGO MI ŻYCZYSZ a na dole się podpisujesz. Zróbmy podobnie. Ja podpisuję post "Molem Książkowym" a wy wypisujecie.


WIĘC, CZEGO MI ŻYCZYSZ?

(post byłby bez sensu bez tortu, de facto mojego, z 18 świeczkami)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz