środa, 18 lutego 2015

Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki

Ta książka mi się przypomniała kilka miesięcy temu. Przeglądając archiwalne numery gazetki szkolnej, do której ułamek mojej wesołej twórczości trafił uświadomiłam sobie, że była książka w szkolnej bibliotece, którą czytałam i to chyba była część 4. Pogrzebałam w internecie i znalazłam. Czas na przeczytanie także się odnalazł. Panie, panowie i młodzi czytelnicy - Pamiętnik księżniczki Meg Cabot.

autor: Meg Cabot
tytuł: Pamiętnik księżniczki
tytuł oryginału: The Princess Diares
rok wydania: 2000

   Znasz uczucie, kiedy twoja własna matka umawia się z nauczycielem, który uczy cię tego, co non-stop oblewasz? A może twój ojciec i twoja babcia nagle pojawiają się w mieście, przy czym słyszysz, że on jest bezpłodnym księciem, a ty, jako jedyne dziecko jesteś następczynią tronu? Powiesz-abstrakcja. Powiedz to Mii. To właśnie jej życie w ten sposób wywróciło się do góry nogami. Oblewa algebrę, ojciec nie może mieć więcej dzieci, a jej własna babcia uczy ją, jak być księżniczką. Czy nastolatce wychowywanej w Nowym Jorku przez matkę-artystkę może się podobać ten fakt? Owszem, nie. Czy chce utrzymać go w tajemnicy? Owszem, tak. Nawet przed najlepszą przyjaciółką. Czy taki plan wypali? Tego nie zdradzę, sami musicie przeczytać.
   Tę pozycję czyta się bardzo szybko i bezboleśnie. Przybranie formy pamiętnika było strzałem w dziesiątkę. Świat widziany oczami zwykłej nastolatki, która nagle dowiaduje się o tym, iż kiedyś obejmie tron. Kłótnie z przyjaciółką i pierwsza miłość doskonale wpisują się w całość. Szczerze, kojarzyłam, iż główna bohaterka ma na imię Mia, ale wybaczcie, czytałam tylko czwartą część w 4/5 klasie szkoły podstawowej. Od tamtej pory przeczytałam bardzo dużo jak na mnie i nie spodziewałam się, że powrócę do Pamiętnika księżniczki. No cóż, muszę przyznać, że czytało się bardzo szybko i przyjemnie, wątek miłosny był niezauważalny (bo przytłumiony wątkiem głównym, czyli Mią). Cały cykl jest "rozrośnięty"-liczy 19 pozycji, w tym 5 kalendarzy.
   Pierwsza część nie jest jakiś pokaźnych rozmiarów, więc dla osób "nie lubiących" opasłych tomów będzie w sam raz. Nada się też dla nastolatki na prezent. W moim przypadku była bardzo dobrą odskocznią pomiędzy lekcjami.


Witam Was w trakcie mojej przerwy zimowej zwanej feriami. Możecie się spodziewać, iż w tym czasie dokończę remont, który zaczęłam na początku lutego. I zapowiadam, w marcu dostaniecie wpis z całkiem innej beczki. Trzymajcie się ciepło, niedługo przyjdzie wiosna.

2 komentarze:

Mała Pisareczka pisze...

Ja niestety jestem już dawno po feriach... ale tobie ich zazdroszczę:D
Czytaj jak najwięcej i odpoczywaj! :D

Mól Książkowy pisze...

Mi został niespełna tydzień ferii, mam nadzieję, że dobrze wykorzystam :D

Prześlij komentarz