piątek, 6 marca 2015

Ignacy Karpowicz, Sońka

Często się mówi, aby ocenić książkę po treści, nie po okładce. W wyzwaniu 55 podróży jest hasło "okładka, która nie przypadła Tobie do gustu". Ja zaś na swoim Instagramie nominowałam ją do kategorii "Czarnobyla estetycznego". Czy w przypadku Sońki (bo o niej jest mowa) okładka odzwierciedla treść?


autor: Ignacy Karpowicz
tytuł: Sońka
rok wydania: 2014

   Czysty przypadek sprawia, że Igor poznaje Sońkę i jej losy. Sońka to kobieta po przejściach, niedługo przekroczy próg wieczności. Straciła najbliższych w trakcie II wojny światowej. Chce komuś opowiedzieć losy swojego życia, zanim umrze. Czuje, że może przed Igorem się wyspowiadać. Dla młodego mężczyzny jest to zaś świetny materiał na sztukę.
   Rok 1941. Sońka jest bardzo młoda. Żyje z ojcem i dwoma braćmi. Pewnej nocy dane jest jej poznać Joachima. Ona, zwykła, prosta dziewczyna z małej wioski. A on zaś był niemieckim żołnierzem. Bariera językowa nie stanowiła problemu dla zakochanych. Aż do momentu, kiedy Joachim musiał wyjechać, a Sońka założyła rodzinę z kim innym. Przypadek powoduje, że żołnierz znów pojawia się w życiu dziewczyny. Ich losy znów się skrzyżują, jednakże po latach wojny Sonia zostanie sama.

Czy to wielka różnica, kto zabije i dlaczego?
Niemiec, Rosjanin, Białorusin i Polak strzelają kulami bez narodowości.

   Po lekturze Sońki trudno mi jednoznacznie określić swoje odczucia. Niby powinnam mieć jakieś odczucia, ale czuję tylko.... pustkę. Jednakże, nasuwają się pewne przemyślenia. Czy można potępić Sońkę za to, że pokochała Niemca? W czasach jej młodości była za to potępiona. Gdyby przenieść historię Sońki z lat 40. XX wieku do naszych czasów, nikogo by nie zdziwiło. To normalne, że ludzie różnych narodowości zakochują się. Czy Sońka była naiwna, kiedy słuchała planów Joachima? Trudno powiedzieć, że była naiwna. Mieszkała na Podlasiu, mówiła miejscowym językiem. Nigdy się niemieckiego nie uczyła. Była po prostu zakochana. To, co mówił Joachim nie brzmiało groźnie. Brzmiało jak wyznanie miłości i plany na przyszłość z Sońką. Dziewczyna wierzyła, iż żołnierza zesłał jej Bóg. Jej mąż, Misza wiedział, że choć są po ślubie to Sońka nadal kocha Joachima.
   A Igor? Igor słucha Sońkę i automatycznie tworzy przedstawienie teatralne. Z każdym słowem kobieciny rozmieszcza rekwizyty, zastanawia się, kiedy umieścić jakie zdjęcia. Jest reżyserem teatralnym. Słuchając opowieści Sońki widzi wszystko. Sam także bierze udział w historii kobiety jako Ignacy oraz próbuje zrozumieć. Zrozumieć, co kierowało siedzącą przed nim dojrzałą kobietą, kiedy była młoda. Zderzenie jego młodości w zgiełku miasta i młodości Sońki mieszkającej w małej wsi na Podlasiu.
   Cóż, trudno mi powiedzieć jaka ta książka jest. Stykam się z twórczością Ignacego Karpowicza po raz pierwszy. O Sońce usłyszałam po raz pierwszy na języku polskim, po raz drugi od koleżanek uczęszczających na zajęcia historii i społeczeństwa. Książkę przeczytałam niespodziewanie szybko. Na całą książkę spodobało mi się 8 cytatów. Jest to taki mój mały rekord, iż w książce, która liczy 208 stron znalazłam tyle cytatów. Naprawdę. Ponadto uderzam się w pierś i mówię głośno (w sumie to piszę pogrubioną czcionką dla ścisłości) - tak, pomyliłam się w ocenie tej książki. Ktoś, kto rzekł, aby nie oceniać książki po okładce miał świętą rację. Morał z tego taki, iż nawet jeśli okładka Tobie się nie podoba, przeczytaj książkę mimo wszystko, może treść nie potrzebuje w takim wypadku wybitnie pięknej okładki i sama się broni. Na sam koniec zaś podzielę się cytatem, który zapadł mi w pamięci najbardziej.

Nie umiem tego nazwać. Wyobraź sobie tylko, Ihnat, powraca osoba, którą kochasz nad życie.
I zdajesz sobie sprawę, co oznacza "nad życie". Że tu wcale nie idzie o twoje życie.
Że "nad życie" to życie twego męża, twego syna, twojej rodziny.

Nie martwcie się. Żyję i mam się świetnie. Wyczekuję wiosny. Na wiosnę wszystko przecież ożywa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz