niedziela, 22 marca 2015

Joanna Chmielewska, Kocie worki

Patrząc na ilość wpisów pod tagiem "Agatha Christie" uznałam, że czas trochę zrównoważyć dysproporcje oraz pokazać, że Polacy nie gęsi i także mają czym się pochwalić, jeśli chodzi o twórczynie kryminałów. Książka znalazła się w moich rękach tylko ze względu na to, iż w tytule pojawił się kot. Tylko pytanie brzmi - cóż to za "kocie worki" opisała autorka?

autor: Joanna Chmielewska
tytuł: Kocie worki
rok wydania: 2004

   Joanna zatrzymała się u swojej znajomej Alicji na kilka dni. W tym uroczym duńskim zakątku oprócz samej Alicji mieszka tam sporo kartonów, nieposegregowanych dokumentów, trzy półdzikie koty i pełno niewybebeszonych kocich worków. Ponadto Alicję nawiedził Blekot, co rozpoczęło lawinę dziwnych wydarzeń. Pojawiło się u niej tajemnicze czasopismo, którego poszukuje Anita, w gościnę przyjeżdża Paweł oraz Beata, zaraz po tym, jak zgubiła ważne dla siebie rzeczy. Czy wspomniałam już o tym, że ktoś zrobił niezły bałagan w atelier, Joanna, Paweł i Beata musieli pozbyć się baraniej nogi oraz wychodek sam z siebie zaryczał w nocy?
   Kocie worki to moja pierwsza styczność z damą polskiego kryminału. Pozycję tę przeczytałam bardzo szybko i bezboleśnie. Chociaż akcja nie toczy się w Polsce, dobrze czytać o Polakach. Zbrodnie, tajemnicze poszukiwania i romans. To zawarła Chmielewska w swojej książce. Pomimo, iż sam początek zawiera sporo "niedomówień" dla osoby, która pierwszy raz styka się z twórczością tej autorki (nie wiemy, co Joanna namieszała w książkach i autobiografii). Sam początek o dziwo podobał mi się. Gorzej z końcówką, ta mi się nie spodobała. Najpiękniejszą sceną była scena z kotami i Blekotem (którego Alicja nazywa Bełkotem). Właścicielka trzech półdzikich kłębków futra nie dziwiła się temu atakowi - przez przekręcanie nazwiska sama wyrażała dezaprobatę wobec znajomego Joanny.
   Trudno powiedzieć, czy Kocie worki trzeba przeczytać obowiązkowo. Fakt, warto jest znać twórczość rodzimych pisarzy. Z drugiej strony nie wiem dlaczego, ale czytając tę pozycję czułam jakieś dziwne, hm, braki? Trudno mi określić co mogło być elementem brakującym w całej tej historii. Kocie worki jednakże dały pewien zbawienny skutek. Jaki? Postanowiłam bardziej "wczytać się" w twórczość tej autorki. Po jednej pozycji, w dodatku wyrwanej z listy utworów na chybił - trafił, nie mogę jednoznacznie powiedzieć, czy mi się podoba twórczość Joanny Chmielewskiej. Cierpliwości, a za jakiś czas powiem Wam, czy ta autorka wkradła się w moje łaski.

Tym oto sposobem witam Was w te wiosenne popołudnie. Dni coraz dłuższe i robi się coraz cieplej, więc pewnie niedługo będę siedziała na dworze i czytała. Oznacza to jedno - dzielnie przetrwaliśmy zimę. Razem z dobrymi książkami oczywiście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz