środa, 18 marca 2015

Share Week 2015

Przeglądając grupę na facebooku (patrz: Tu mnie znajdziesz) trafiłam na trzy różne posty, które łączyło jedno. Share Week 2015. Szczerze - słyszę o akcji po raz pierwszy (w ciągu dwóch lat blogowania "na poważnie"). O całej akcji możesz przeczytać klikając w ten link. W skrócie akcja polega na tym, że mam wskazać trzy blogi, które lubię. Mają być wysokiej jakości, tekst ma wywołać efekt wow oraz bloger jest dla mnie z różnych względów ważny. Podjęłam decyzję głównie na podstawie kryterium drugiego i trzeciego. Gdybym miała podejmować decyzję na podstawie kryterium pierwszego, czyli jakości, musiałabym przekopiować prawie całą listę "Podążam za nimi". Nie przedłużając, oto lista trzech blogów w ramach Share Week 2015 z autorskim komentarzem Mola Książkowego zwanego również jako Anka.


Wybór padł ze względu na tekst o chorujących mężczyznach (kilk). Jak stwierdził autor "Przysłowie mówi, że mężczyzna nie choruje, tylko od razu umiera". Czytałam ten wpis w pociągu i przypomniał mi się mój szkolny kolega. Wysłałabym mu ten wpis (i filmik trzech sławnych śmieszków o chorym mężczyźnie), jednak uświadomiłam sobie jedno. Nic nie mówił o tym, że spisuje testament, więc pewnie jeszcze nie umiera. Ewentualnie udaje twardziela. Z tekstów, przez które przebrnęłam, spodobał mi się jeszcze zestaw kodów na domówkę. Joschka podzielił się z nami także historią swojego życia, kiedy to stał się panem i władcą komentujących jego blog.

Na pierwszy ogień niech pójdą rękawy. Z prostego powodu. Moje osobiste rękawy są tak długie, że kierowca busa z rana nie może przez nie zamknąć drzwi.... Taki żarcik. Jednakże faktycznie, czasem dokopuję się do wpisu o tym kłopotliwym elemencie ubioru, biorę metaforyczne nożyczki i "próbuję pracować". Kolejnym wow na tym blogu było Pięćdziesiąt twarzy Zdzicha. Czytając to z istnym rogalem na twarzy i po męce drugiego rozdziału Pięćdziesięciu twarzy Greya (od stycznia dobrnęłam do 8 rozdziału - przypis sumienia blogera książkowego) napisałam, iż Zdzich z krótkiej formy blogowej powinien stać się książką. Kilkanaście dniu później, ku mej większej radości ukazał się wpis o Menindrim. Nie odbiorę Wam tej radości kliknięcia i przeczytania co to takiego.

To były blogi z czynnikiem "wow". Teraz czas na blog, którego autor jest dla mnie ważny. To takie moje osobiste "sumienie", które odzywa się, kiedy szukam kolejnego kryminału. Gdzieś z tyłu głowy słyszę wtedy "Wybierz Sherlocka, czytaj Sherlocka, oglądaj Sherlocka, pamiętaj, że jesteśmy jedną wielką armią". Kiedy w swoje rączki biorę jednak Agathę Christie to zamiast wyrzutów sumienia słyszę tylko "Dobry wybór, brytyjski kryminał to idealny na każdą noc kryminał". Dodam jeszcze, że ten autor to jedna z pierwszych osób, która mnie bardzo motywowała do pisania fanfiction (teraz też mnie motywuje i wiem, że czeka na dalszy rozwój akcji). Ta osoba wspiera mnie w kryzysie twórczym, blogerskim, światopoglądowym twierdząc, iż jutro też jest dzień. Ta osoba jeszcze tak dosyć "nieśmiało" wetknęła mi w ręce książkę w języku angielskim do czytania twierdząc, iż powinna mi się podobać (niedługo się przekonacie, czy mi się podobała). Teraz czas przestawić tę personę.

Ewentualnie komentator ukrywający się jako Prawieanglik. Idąc tym tropem jest to prawieblogujący prawiebloger. Wpisy pojawiają się bardzo rzadko oraz są bardzo krótkie. Jednakże, po przeczytaniu pojawia się na mojej twarzy istny rogal. Szczególnie po wpisie o mazakach. Oczywiście, tekst mógłby być dłuższy, ale po co? Straciłby swój pewien szczególny sens. Sens, na którego zrozumienie potrzeba specjalnych pokładów abstrakcyjnego myślenia. Bo, szczerze mówiąc (a raczej cytując) o tej postaci..... "Po prostu jestem, egzystuję i publikuję".



To moja osobista trójka. To mój wybór. Jednakże i Wy możecie wybrać swoją trójkę i pochwalić się nią autorowi Share Week 2015.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz