czwartek, 9 kwietnia 2015

Agatha Christie, Morderstwo w Orient Expressie

Idąc za ciosem, pisałam o Polskiej damie kryminału, teraz czas na damę kryminału z kraju deszczu, mgły i herbaty znaną również jako Agatha Christie. Znów będzie o małym Belgu i jego szarych komórkach, lecz tym razem sprawa będzie trochę bardziej pogmatwana.


autor: Agatha Christie
tytuł: Morderstwo w Orient Expressie
tytuł oryginalny: Murder on The Orient Express lub Murder on The Calais Coach
rok wydania:1934

   Herkules Poirot wraca z Azji i nagłe wezwanie do Anglii zmienia jego plany. Chce wrócić słynnym Orient Expressem, lecz okazuje się, że tego dnia wszystkie przedziały są zajęte. Tylko dzięki pomocy swego przyjaciela, monsieur Bouca Poirot wsiada do pociągu i.... staje się świadkiem prawie idealnego morderstwa. Prawie idealnego, ponieważ natura pokrzyżowała plany mordercy. 12 ciosów zadanych nożem, chustka z monogramem i ostatnie słowa zamordowanego wypowiedziane idealną francuszczyzną. I tylko dwóch rzeczy morderca nie przewidział. Zasp śnieżnych i szarych komórek Herkulesa Poirota.
   Tym razem sprawa, przed jaką staje detektyw jest trudna. Każdy świadczy za każdym, pojawia się tajemniczy konduktor i dama w szkarłatnym szlafroku a jaw wychodzą powiązania zabitego ze sprawą małej Daisy Armstrong. 12 ran nożem. I każda zgoła inna. Część zadana silną ręką, część powierzchowna. Sama ilość cięć powinna dać do myślenia. Jednakże ja na to od razu nie wpadłam. Dlaczego? Jest dwoje podejrzanych, których trudno zidentyfikować. Po przeszukaniu walizek jednak dochodzi do pewnej ciekawej rzeczy, a detektyw zaczął łączyć odpowiednie osoby z odpowiednimi rolami. Kim był tak naprawdę zamordowany? I gdzie się podział tajemniczy konduktor i dama w szkarłatnym kimonie?
   Agatha Christie podsuwa nam pod nos zagadkę, która może wydawać się łatwa, ale taka nie jest. Nawet dla Herkulesa Poirot z początku sytuacja nie jest prosta. Zbity zegarek wskazuje na godzinę zgonu, w tym czasie każdy ma alibi, które ktoś może potwierdzić a nikogo obcego w wagonie nie zauważono. Jedynymi szczególnymi gośćmi są dama w kimonie i tajemniczy konduktor. Jednak po przesłuchaniach mały detektyw odnajduje kawałek nitki. Teraz trzeba znaleźć kolejne fragmenty nitki, aby wyplątać szpulkę. Tylko jak, kiedy każdy ma alibi, nikogo z nikim nic nie łączy a tylko fakt niezabrania policjanta ułatwia zabójcy ucieczkę bądź.... ukrycie się. Kilka szczegółów i praca szarych komórek podpowiadają Belgowi, gdzie szukać damy i konduktora oraz jak połączyć groźby o których mówił sekretarz zamordowanego z pewnym znaleziskiem.
   Samo zakończenie było dla mnie dosyć niezwykłe. Herkules dokonał prawie niemożliwego. Nie przeszkodził mu fakt nieprzebywania w pociągu stróżów prawa ani śnieżyca. Wiele obserwacji i wytężone myślenie. To chyba główne klucze, które doprowadziły Poirota do rozwiązania. Dla tych, dla których Agatha Christie to wybitna persona a nie czytali tej pozycji - porządna bura. A dla tych, którzy dopiero wkręcają się w poznawanie Belga jedna z pozycji, które umożliwią zrozumienie jego metod.

No cóż, święta, święta i po świętach. Jest ciepło, ale niestety jestem przeziębiona. W tę sobotę odbędzie się maraton czytania. Wydarzenie udostępnię na swoim profilu na facebooku, abyście mogli łatwiej trafić. Prawie transmisja live z mojego maratonu będzie miała miejsce na Instagramie (którego wam także podam poprzez Facebook), a retransmisja - w niedzielę, bądź w poniedziałek. Trzymajcie się w zdrowiu, cieszcie się wiosną i szykujcie się na maraton!   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz