poniedziałek, 18 maja 2015

John Green, Szukając Alaski

Wyzwanie 55 podróży ma wiele haseł. Jednym z nich jest "pierwsza powieść popularnego pisarza". Jest tylu pisarzy obecnie popularnych, że mogłam wziąć każdego. Dosłownie. Ale jednak zdecydowałam się pójść w innym kierunku. A naprowadziło wysłane do mnie pytanie na popularnym portalu ask.fm. Brzmiało ono następująco:

Denerują mnie książki Johna Green'a. Zwłaszcza Gwiazd Naszych Wina. Nierealne. Co o nich myślisz?

Będąc po lekturze tylko Gwiazd naszych wina nie wiedziałam, co mogę odpowiedzieć. Oczywiście, nie ma takich leków, jakie brała Hazel, no ale cóż, licencja literacka, pan Green mógł wykreować sposób przeżycia dla niej. No wiecie, trochę jak koncepcja odnalezionych listów w uwielbianych przez wszystkim Cierpienia młodego Wertera Goethego. Nie mając pomysłu co odpowiedzieć, wystukałam:
Trudno mi cokolwiek powiedzieć o książkach Johna Green'a. Przeczytałam tylko Gwiazd Naszych Wina. Nie mam po prostu prawa oceniać całego dorobku pisarza na podstawie jednej książki. Choć GNW nie jest do końca prawdziwa (a która książka jest?) to osobiście się nad nią wzruszyłam.

I wtedy doznałam oświecenia. Skoro ktoś przeczytał kilka książek Johna Green'a i pofatygował się, aby zadać mi pytanie, to włączyłam Google i trafiłam. Debiutem było Szukając Alaski a ostatnio John Green to popularny pisarz. Postanowione. Zabrałam się do tej książki realizując noworoczne postanowienie.

autor: John Green
tytuł: Szukając Alaski
tytuł oryginału: Looking for Alaska
rok wydania: 2013

   Miles Halter wyjeżdża do Culver Creek, aby odnaleźć swoje "Wielkie Być Może". Jego współlokatorem staje się Pułkownik, który chrzci przybysza jako Kluchę. Dzięki niemu Miles poznaje Alaskę i zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Dzięki nim młody Halter poznaje również Takumiego i Larę. O ile dowiadujemy się, że Miles uczy się na pamięć ostatnich słów znanych i wielkich ludzi, to o Alasce wiemy tylko tyle, że ma chłopaka i.... nic więcej. Co się oprócz urody panny Young mogło spodobać Halterowi? Tajemnicza aura dziewczyny? Bo może, gdyby nie była zamknięta w sobie i dosyć pyskata nie doszłoby do pewnego dosyć tragicznego wydarzenia. Potem zostają już dni po tym wydarzeniu i rozmyślania Miles'a i Pułkownika pod kątem "dlaczego".
   Ktoś stwierdził, że książki Johna Green'a są nierealne. No cóż, porównując Gwiazd naszych wina, gdzie Hazel Grace żyła długo dzięki wymyślonemu lekarstwu do Szukając Alaski, gdzie pewne wyraziste wydarzenie wpływa na los głównej bohaterki staje się punktem zwrotnym w akcji całej książki.... Ta druga jest bardziej realna. Prawdopodobna. No bo przecież istnieją szkoły z internatem. Może istnieć taki Miles Halter, który szuka swojego "Wielkiego Być Może". Może też być taka Alaska Young, chodząca tajemnica. W pewnym momencie dobrniemy do pewnego stwierdzenia. Wszyscy palicie dla przyjemności. Ja palę po to, aby umrzeć. Jednak schemat Szukając Alaski i Gwiazd naszych wina wygląda.... no cóż, prawie identycznie.  Radosne dni - punkt kulminacyjny - rozmyślania. O dziwo, w tej pierwszej pojawia się zadziwiające pytanie jak na nastolatków. Jak wydostać się z tego labiryntu cierpienia. Pytanie, które zadają sobie raczej albo dorośli, albo osoby całkowicie nieszczęśliwe. Przemycenie pod postacią nastolatków tego, o czym myśli każdy z nas przy użyciu innych słów. Dosyć ciekawe, jak na literaturę skierowaną do nastolatków. Umieścić wśród problemów dorastania problemy egzystencjalne. Użyć do tego w miarę przystępnego języka.
   Rozmyślania Miles'a, Pułkownika, Takumiego, Lary czy też samej Alaski powinny jakoś naprowadzić na jakieś wyjście z labiryntu. Powinny, ale ja po lekturze czuję się bardziej skołowana. Od początku gubiłam aż do samiuteńkiego końca. Fakt, nigdy w życiu nic nie jest czarno-białe. Jednak samo rozmyślanie o rzeczach wręcz ostatecznych. To chyba najbardziej nierealny element ze wszystkich. Mimo to autor jasno i przystępnie wykłada nam rozmyślania. Używa do tego outsiderów. Gdyby użyć normalnych nastolatków bądź nastolatków z bogatych rodzin nie wyglądałoby to naturalnie. Outsiderzy zaś mogą mieć różne myśli, którymi dzielą się sami ze sobą, rzadko z innymi outsiderami. Co do zarzutu osoby pytającej. Po lekturze dwóch książek w dalszym wypadku nie wiem, jakiej udzielić dokładnej odpowiedzi. Czyżby czekało mnie dalsze zagłębianie się w twórczość pana Green'a? Kto wie?


Mały przestój wpisowy, który próbuję jakkolwiek opanować. Szczęśliwie mam ładną karteczkę z rozpiską, co mam w planach. O czym pisać. Co przeczytałam. Czyli wygląda na to iż końcówka maja i czerwiec będą dosyć pracowite.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz