niedziela, 7 czerwca 2015

Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 2. Księżniczka w świetle reflektorów

Mamy czerwiec, ja jednak zacznę go w całkiem inny sposób, nie będę męczyła refleksjami nt. dzieciństwa (pierwszy to Dzień Dziecka) a widząc, że dużo przeczytałam a mało napisałam muszę wyrównać proporcje. No i przypominam Wam o tym, że zbliżam się do 100 wpisu możecie mi zadawać pytania, a o tym, jak je zadać możecie przeczytać w podsumowaniu maja. Teraz jednak zapraszam na kolejną część opisów z życia Mii Thermopolis znanej również jako Księżniczka Amelia.



autor: Meg Cabot
tytuł: Pamiętnik księżniczki 2. Księżniczka w świetle reflektorów.
tytuł oryginału: The Princess Diaries, volume II: Princess in the Spotlight
rok wydania: 2001

   Mia dowiedziała się, że jest księżniczką. Teraz okazuje się, że Grandmere załatwiła jej... wywiad w telewizji. Gdyby tego było mało, mama Mii oznajmia córce, że niebawem w ich domu pojawią się dodatkowe dwie osoby. Jedną z nich jest pan Gianini, nauczyciel księżniczki. A o istnieniu drugiej Mia woli nie rozpowiadać. No, bo przecież co w tym trudnego nie mówić ludziom ze szkoły, że będzie się miało młodsze rodzeństwo? Wystarczy, że nerwy robią swoje i cała Ameryka dowiaduje się tego, czego wiedzieć nie powinna. No, nie całkiem cała Ameryka, dodajmy jeszcze do tego ludzi spoza kraju, którzy także oglądali wywiad księżniczki. Słabo? Pomnóżmy wielkość katastrof razy Grandmere i podnieśmy do potęgi maili od kogoś tajemniczego. No cóż, dla piętnastolatki to zbyt dużo problemów, ale jeśli tajemniczy adorator to Michael, brat Lily......
   Druga część pamiętników rozłożyła mnie na łopatki. Szczególnie opisy zachowań Grandmere i mamy Mii oraz pomysłu księżniczki, jak pójść na seans filmowy do kina w dniu organizowanym całą parą przez księżnę wdowę. No cóż, zdradzę Wam, że tu zadziałała natura Helen oraz jej niezbyt przyjazne nastawienie wobec księżnej wdowy. Dodatkowym aspektem upiększającym wielkość kłopotów Mii są ludzie z RZ (rozwój zainteresowań), ponieważ po wywiadzie dziewczyny nie mogą robić jednej rzeczy, która ułatwia im przetrwanie tej lekcji. Ponadto pan Gianini nie jest aż taki zły, jak się księżniczce Amelii może wydawać, a jej książę z maili.... no cóż, niech pozostanie tajemnicą, czy nastolatka trafiła, czy nie.
   Pamiętnik księżniczki 2. Księżniczka w świetle reflektorów nie jest zbyt ceglastą pozycją. Fakt, nie jest także i ambitna. Cały czas czytamy pamiętnik Mii i śledzimy każdy jej ruch, ba nawet wszelakie zestawienia tworzone z Lily. Mogłoby się wydawać, że pomysł został wyczerpany w pierwszej części. Nie został. Przecież jeszcze dobrze nie ma Bożego Narodzenia! Mia w krótkim okresie czasu potrafi skomplikować sobie życie i bach, nagle jakimś sposobem potrafi rozwiązać niektóre ze swoich dylematów. Ponadto sposób wyolbrzymiania problemów (mama, Grandmere, pan Gianini, algebra, Michael, ubiór Borysa) czyni z niej bardziej realną nastolatkę. No i powoduje, że nie jest aż taka... majestatyczna, jak na przyszłą władczynię przystałoby. 
   Tę pozycję można czytać w każdym wieku. Ja mam 18 i mi się podoba. Jest lekka, szybko się czyta. Fakt, trochę mnie gryzie to, że czytam cudze zapiski. No ale cóż, skoro Mia Thermopolis to postać fikcyjna, to nic jej się nie stanie, jeśli przeczytam jej zapiski. Prawda?


Zostało już naprawdę niewiele do wakacji. Ja postaram się szybko zmaterializować notatki z kartek w notki na blogu. Ponadto znów przypominam wam o możliwości zadawania mi pytań do 100 wpisu. Dodatkowe ogłoszenie - przed wakacjami pojawi się pewien ciekawy wpis i osobiście liczę na to, że zamysł wypali. Trzymajcie się ciepło i cieszcie się słońcem. Nie dlatego, że u mnie pada...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz