czwartek, 16 lipca 2015

E. L. James, Pięćdziesiąt twarzy Greya

Dziś powrót do 55 podróży. Będzie o książce, która może się podobać lub nie. Ci, co uwielbiają tę pozycję traktują ją jako wybitny erotyk zmieszany z romansem. Ci, co jej nie lubią (delikatnie mówiąc) twierdzą, że to gniot, który nie nada się na podpałkę. Jedna z organizatorek BookAThonu czytała tę książkę właśnie w ramach BookAThonu i mówię (a raczej piszę) o Anicie z Book Reviews by Anita, dla której ta książka to "karny Grey". Tak, to dziś nadszedł dzień, kiedy zajmę oficjalne stanowisko wobec 50 twarzy Greya. A więc zapraszam.

autor: E. L. James
tytuł: Pięćdziesiąt twarzy Greya
tytuł oryginalny: Fifty Shades of Grey
rok wydania: 2011


   Anastasia Steel na prośbę swojej współlokatorki, Kate, ma przeprowadzić wywiad z miliarderem, tajemniczym Christianem Greyem. Dla nieśmiałej i zakompleksionej studentki Grey jest czymś w rodzaju ideału i zakochuje się w nim. Jest jednak pewna rzecz, której Kate nie znalazła, a Ana nie wiedziała. Mianowicie to niecodzienne "hobby" Christiana, o ile mianem hobby można nazwać dominację nad kobietą podczas czynności seksualnych. No i pilnowanie Any, aby ta dbała o siebie. 
   Tak, wielki skrót który, o zgrozo, opowiada 90% książki. No cóż, scen łóżkowych takich mocno typowych nie ma wielu jednak są rzeczy, które mnie osobiście zadziwiły. Anastasia jest oczytaną dziewczyną i studentką literatury, jednakże ma dość ubogie słownictwo. Rozumiem, że Christian jako miliarder i szef swojego koncernu może się wyrażać specyficznie, no ale dziewczyna po studiach? I to po literaturze? No i ten święty Barnaba. Z początku myślałam, że patronuje czemuś, co mi umknęło w tej książce. Wujek Google i Ciocia Wikipedia przychodzą z pomocą. Święty Barnaba to patron Cypru, Florencji i Mediolanu, a Ana i Christian miotają się po Stanach Zjednoczonych, nie po Europie. Nie widzę związku. 
   Dlaczego ruszyłam tę książkę, tę pozycję czy jak ktoś będzie wolał - tę szmirę. Może dlatego, że zaczęłam ją czytać w styczniu, kiedy omawiałam Kordiana, porzuciłam na rzecz Zbrodni i kary i najwspanialszego i najlepszego Rodiona a potem wróciłam do Greya, bo czytałam Lalkę, a co dochodziło do scen z Izabelą miałam te same uczucia wobec Lalki jak przytoczona we wstępie Anita wobec Greya. I nie, ja lubię polską literaturę. To Izabela jest tym typem bohaterki, której masz dość, kiedy tylko Wokulski albo Rzecki wspominają o niej. A co do 50SoG? Nie czytałam zbyt uważnie, przebrnięcie zajęło mi pięć miesięcy. W tym czasie na Instagramie umieściłam zdjęcie, że pingwin z jedną płetwą napisałby mniejszą szmirę niż to. Ja niestety mam dziwne poczucie humoru o czym mogą zaświadczyć moi znajomi i ci, co czytali moje humorystyczne teksty na fanfiction.
   Co mogę zarzucić temu czemuś mówiąc ogólnikowo? Dominacja Christiana nad Aną. W klasie mam ksywkę Feministka i kiedy w końcu skupiłam się nad tym, co czytam, zaczęłam się burzyć. Gdyby Ana była beznadziejną kucharką a Christian kazałaby jej gotować także buntowałabym się. Denerwuje mnie też tajemniczość Christiana. Denerwowało mnie też to, iż wybuchałam salwą śmiechu w najdziwniejszych momentach jak maile Christiana i Any. Przykład? 
Warczy Pani na mnie, Panno Steele? Wystarczy mi, że mam kota.
Co? To tam był jakiś kot? Wiem, że była sprzedaż auta Any, ale kot? Chyba, że to jakaś tak głęboka metafora, że jej nie zauważyłam. Albo okrzyki Christiana w stylu poczuj to dla mnie mała. Na miejscu Anastasii wzięłabym krzesło, stanęłabym na nim i strzeliłabym chamowi w twarz. No chyba że faktycznie różnica wzrostu to jakiś metr. Ale 12 centymetrów różnicy (kalkulowałam bazując na wzroście filmowych odpowiedników Any i Christiana)............... Nie, to nie tak, że teraz mój kot wskoczył mi na klawiaturę. To wielokropek zgrozy i melodramatu.
   Na koniec w końcu podam swoje oficjalne stanowisko. To najlepsza parodia, jaką czytałam. Bo jak na 600 stron pełnych "uczuć" czytanie tego 5 miesięcy to nic. Dziady część III czytałam dziewięć miesięcy. Ale tu mamy patriotyzm, romantyzm, Mickiewicza i Nowosilcowa, a u pani E. L. James mamy banał, na który nie wpadli ludzie od telenoweli brazylijskich. Mimo to nie będę oceniała tej serii po jednej książce i skończę ten cykl, ale nie liczcie, że zrobię to do matury. Prędzej do emerytury, może Anastasia nauczy się kilku nowych słów do tego momentu, bo rozpływanie się nad Christianem co 10 liter.....

Wyzwanie 55 podróży, pozycja trzecia. Książka z ekranizacją. Kiedy zobaczyłam koleżankę, która czytała tę pozycję, chciałam sprawdzić, co ją przyciągnęło do tej książki, szczególnie że to lekko ponad 600 stron. Napisałam, że można przez to przebrnąć i nie skupić się nad tekstem, ale dalej nie wiem, co było w tej książce, że koleżanka sięgnęła po taką cegłę. No i naprawdę na koniec. Anita odwoływała się do drugiej organizatorki BookAThonu, która Greya miała już za sobą (kliknij, aby przejść na wpis drugiej organizatorki BookAThonu, Olgi). No i nim zaczęłam pisać o 50SoG poczytałam co piszą inni o filmie i o książce oraz co mówią. No cóż, życie nie jest proste a przede mną jeszcze ekranizacja tej parodii. Trzymajcie kciuki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz