wtorek, 7 lipca 2015

Michaił Szyszkin, Nie dochodzą tylko listy nienapisane

Ponad pół roku temu wykonałam swój pierwszy tag. Był to Social Media Book Tag. Wspomniałam wtedy o Michaile Szyszkinie i jego powieści epistolarnej Nie dochodzą tylko listy nienapisane. Z tej pozycji uczyniłam lekturę do pracy na olimpiadę z języka polskiego. Nie przedłużając, zapraszam.



autor: Michaił Szyszkin
tytuł: Nie dochodzą tylko listy nienapisane
tytuł oryginalny: Письмовник
rok wydania: 2013

   Przełom XIX i XX wieku. W Chinach wybucha Powstanie Bokserów. Angażuje się w nie m. in. Imperium Rosyjskie i wysyła tam żołnierzy. Wśród nich znajduje się Wołodieńka. Chłopak jest zakochany z wzajemnością w Saszy. Młodzi postanawiają pisać do siebie listy. Po pewnym czasie Wołodia pisze do ukochanej, że nie jest pewny, czy listy kiedykolwiek do niej dojdą, a jeśli tak, to kiedy to będzie. Jednakże wojna macza swoje palce w losy żołnierza, mimo to Sasza nadal dostaje jego listy i nadal pisze do ukochanego dopóki korespondencja nie urywa się.....
   Długo się zastanawiałam, jak krótko streścić tę książkę, aby nie wyjawić wszystkiego. Może zatem od początku. Nie dochodzą tylko listy nienapisane to powieść epistolarna żyjącego współcześnie Michaiła Szyszkina. W Polsce oprócz tej powieści opublikowano również Włos Wenery. Nie jest to popularny u nas pisarz, za to jest ceniony w Rosji (skąd pochodzi) czy w Szwajcarii (gdzie obecnie mieszka). Ja użyłam Nie dochodzą tylko listy nienapisane w pracy na XLV Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego i zestawiłam z Biednymi ludźmi Fiodora Dostojewskiego (już wkrótce). Główne pytanie, które zrodziło się podczas czytania powieści i pisania pracy - dlaczego listy nie dotarły? Wołodia w jednym z listów pisze do Saszy, że jest takie powiedzenie jak nie dochodzą tylko listy nienapisane. Druga teoria jest taka, że po prostu listy Wołodii dochodziły z opóźnieniem, a Sasza na nie odpowiadała. Trzecia teoria dotyczy tego, że po prostu Sasza i Wołodia analizowali samych siebie pisząc listy.
  Warto wspomnieć o czasie akcji. Do pewnego momentu jednolity, później zaś łatwo można wychwycić, co jest nie tak. I to "coś" jest właśnie wplątane w jedną z przytoczonych przeze mnie teorii, dlaczego taki a nie inny tytuł, bądź można na tej podstawie snuć kolejne przemyślenia i domysły.
   Jak już wspomniałam chwilę wcześniej cała powieść bazuje na listach zakochanych. Dość często piszę (bądź nie), że nie lubię wątków miłosnych, jednakże tu nie ma tylko miłości. Ta para tkwi w łańcuchu wojna - miłość - cierpienie. Wojna jest tłem, miłość motorem napędowym i spoiwem między Wołodią i Saszą a cierpienie.... tu już sami po lekturze odpowiecie sobie, co powodowało ich cierpienie.
   Czy polecam tę książkę? Owszem, polecam. Mam zamiar przeczytać Włos Wenery aby móc powiedzieć, że przeczytałam w pełni całą dostępną na polskim rynku twórczość Michaiła Szyszkina i w tym celu będę polowała w bibliotece, aż będzie dostępna. Zaś Nie dochodzą tylko listy nienapisane kupiłam sobie jako prezent przed-imieninowy i nie żałuję tego, iż książka jest na mojej półce.  Ponadto, kto się wczyta głębiej, znajdzie tam zdanie, które może interpretować dowolnie. Tylko trzeba odpowiednio się nad nim zastanowić.


Jest lipiec, jest lato, są upały, czyli coś, co znoszę najgorzej. Zdaję sobie sprawę, że niedługo będzie 100 wpis oraz nie opublikowałam miesięcznego sprawozdania. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam bardzo niekompletną listę blogów, które czytam. Do końca tygodnia (dziś mamy wtorek) powinnam uzupełnić tę listę i ruszyć dalej z wpisami. To tyle mojego. Trzymajcie się w te upalne dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz