sobota, 11 czerwca 2016

Kerstin Gier, Czerwień Rubinu

Wczoraj (a raczej dzisiaj po północy) pisałam, że niedługo pojawi się maratonik z recenzjami. To niedługo nastało. Tak, dzisiaj. Minimaratonik z Trylogią Czasu Kerstin Gier. Dziś bardzo krótki wstęp, jednak zapraszam do dalszej lektury.


autor: Kerstin Gier
tytuł: Czerwień Rubinu
tytuł oryginału: Rubinrot
rok wydania: 2011

   Gwendolyn Sheppard to normalna nastolatka. Żyje z matką, rodzeństwem, ciotką, kuzynką, babką i cioteczną babką w jednym domu. Cała uwaga skupiona jest na kuzynce dziewczyny, Charlotcie. Uczy się ją wszystkiego, co może jej być potrzebne w życiu. Jednak na co mogą być potrzebne nastolatce umiejętności tańca bądź szermierki, ewentualnie znajomość savoir vivre'u obowiązującego w XVIII wieku? Może dlatego, że Charlotta Montrose ma być nosicielką genu podróży w czasie i na pierwszy przeskok dziewczyny tak bardzo oczekują Lady Arista oraz matka potencjalnej podróżniczki, Glenda. Istnienie Gwen oraz jej rodzeństwa, Nicka i Caroline spada na dalszy plan. Mają po prostu nie wadzić nikomu, szczególnie Charlotcie, która jako rubin niedługo może przeskoczyć w czasoprzestrzeni. Skąd ta pewność, że chodzi o pannę Montrose a nie o pannę Sheppard? Może dlatego, że dokładnie obliczono datę narodzin rubinu, która przypada na dzień narodzin pierwszej z dziewcząt. Problem pojawia się w momencie, kiedy niespodziewanie w czasie przeskakuje Gwendolyn, która nie jest do tego przygotowana. Czy może być jeszcze gorzej? Okazuje się, że tak, bo oprócz Gwen i Gideona de Villiers określonego jako diament żyje jeszcze dwoje innych podróżników oraz trzeba zamknąć krąg dwanaściorga. Tak, to są typowe problemy nastolatki, z którymi musi się zmierzyć panna Sheppard.

   Zaczęłam czytać tę książkę z pewnym dystansem. Podróże w czasie. Jest to dosyć intrygujący temat na książkę. Czy Kerstin Gier zrobiła wszystko, aby zaciekawić czytelnika? Nie powiem, jeśli coś ma trzy części to trzeba się nagimnastykować, aby nie popsuć pomysłu. Po przeczytaniu pierwszego tomu Trylogii Czasu gdybym miała możliwość zamienić się z kimkolwiek wybrałabym Nicka albo Caroline. Nawet Charlotta jest dobrym wyborem, nawet jeśli zdawałam maturę z historii. Bałabym się podróżować bez przygotowania, więc bycie którymś z nich jest bezpieczne. Ich takie rzeczy nie dotyczą. Sama fabuła zbudowana na podróży w czasie z wątkiem miłosnym (bo czymże byłaby książka, w której główni bohaterowie są młodzi i przydarzają im się takie przygody) oraz owiana jest tajemnicami, które po części dotyczą bardzo mocno jednego z głównych bohaterów. Których? Tego nie zdradzę, o tym musicie sami przeczytać.

   Czy książkę, w której od pewnego momentu "dzieje się" w dość nietypowy sposób można polecić każdemu? Ja czytając ją czułam się strasznie staro. Rzadko to się dzieje, kiedy czytam coś, co jest pomiędzy młodzieżówką a fantastyką. Może dlatego tak się czułam, ponieważ wątek miłosny w wydaniu Kerstin Gier jest wybitnie oklepany i ratuje go tylko umiejscowienie w nietypowych realiach. I chyba właśnie te dziwne zdarzenia, w które Gwendolyn wplątuje się wbrew własnej woli sprawiły, że ostatecznie sięgnęłam po drugi tom, Błękit szafiru. O tej książce jednak będzie później.

   Dlaczego sięgnęłam po Czerwień Rubinu?  Może dlatego, że czerwony to kolor i znajduje się w tytule książki. Tak. To było moje wyzwanie z serii 55 podróży. Czy żałuję, że akurat ta książka, a nie inna? Nie. Dlaczego? To się wyjaśni przy trzecim tomie Trylogii Czasu.

Tak, to jest mój mały maraton, niedługo pojawi się Błękit szafiru i Zieleń szmaragdu. Na tym jednak w tym miesiącu się nie skończy, ponieważ będę pisała o jednej z powieści epistolarnych, które mi się podobały oraz pisałam o niej pracę olimpijską dwa lata temu (po części pisałam o tej książce) oraz dwóch książkach o dość nietypowym bohaterze. W dodatku wspomnę słówkiem o książce, którą czytam w ramach wyzwania Czytam nie tylko Amerykanów o której możecie przeczytać u Ani z Biblioteczki Suomi. Trzymajcie się ciepło i tegorocznym maturzystom życzę słonecznych wakacji a tym, którzy mają jeszcze egzaminy i inne zakończenia roków szkolnych czy akademickich... Powodzenia Wam życzę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz