piątek, 1 lipca 2016

Fiodor Dostojewski, Biedni ludzie

Rok temu pisałam o powieści epistolarniej Michaiła Szyszkina, Nie dochodzą tylko listy nienapisane. Wspomniałam wtedy, że to była część mojej pracy olimpijskiej. Dziś, po roku, piszę o książce która stanowiła drugie pół mojej pracy. Nie będzie to typowa recenzja. Bardziej moje przemyślenia.

autor: Fiodor Dostojewski
tytuł: Biedni ludzie
tytuł oryginalny: Бедные люди
rok wydania: 1846


   Historia dwojga ludzi, mieszkańców Petersburga. Makary Diewuszkin jest urzędnikiem niższego szczebla, zaś Wareńka Dobrosiełowa to młoda dziewczyna. Łączy ich to, że nie są bogaci. Oraz to, że piszą do siebie listy. Makary chce być dla osieroconej dziewczyny niczym ojciec. Stara się zaspakajać jej potrzeby, nawet jeśli ona tego nie chce. Uspokaja ją, że zarabia lepiej, niż jego ojciec. Nie podoba się to Wareńce, która wyrzuca mu to, że sprzedał swój mundur urzędniczy, skoro drugi egzemplarz jego ubioru wygląda żałośnie. Dla Makarego nie ma to znaczenia, że dziewczyna prawie go błaga, aby przestał się dla niej upokarzać. Wareńka nauczyła się przecież zarabiać na siebie i starała się usamodzielnić od bogatej krewnej. Coś ich łączy. Obydwoje są samotni, biedni i posiadają nieodwzajemnione uczucia.

   Zanim zacznę pisać o moich odczuciach warto wspomnieć o autorze. Fiodor Dostojewski jest poznawany głównie przez pryzmat Zbrodni i kary. Biedni ludzie zaś są debiutem literackim tego autora. Znany rosyjski krytyk, Wissarion Bieliński, okrzyknął go nowym Gogolem, jednak kilka lat później stwierdził, że się pomylił. Skąd mógł się wziąć pomysł na wykreowanie bohaterów jako osoby biedne? Pisał w złotym okresie literatury rosyjskiej. W podobnym okresie czasu tworzył Lew Tołstoj, autor Anny Kareniny, której akcja toczy się głównie w kręgu zamożnych osób. Może to głównie dlatego, że Dostojewski swoje dzieciństwo spędził na moskiewskiej Bożedomce, gdzie mieszkał z rodzicami i szóstką rodzeństwa. Fiodor spędzał czas głównie na słuchaniu opowieści pacjentów tamtejszego szpitala. Ponadto w okolicy przyszłego pisarza znajdowały się przytułek dla obłąkanych, sierociniec oraz cmentarz, gdzie chowano głównie kryminalistów. Przebywanie wśród pacjentów młodemu Dostojewskiemu ułatwiał fakt, że jego ojciec, Michaił, był ordynatorem szpitala dla wojskowych. W 1844 zaczął pisać a dwa lata później ukazała się właśnie ta powieść epistolarna. W Rosji był to złoty okres, jednak ogólnie rzecz biorąc był to późny romantyzm a ten utwór przejawia bardziej cechy realizmu, może głównie dlatego, że Dostojewski odtworzył realia jego czasów oraz niejako był wstępem do tworzenia profili psychologicznych postaci. 

   Jakie uczucia wywołała ta książka? Głównie mieszane. Wareńka jest bardzo młoda i doświadczyła wiele w swoim życiu. Nie wie jednak jak postępować wobec Makarego, który przez wiele lat był samotny i poznała go jako człowieka myślącego racjonalnie, który nagle przestał panować nad sobą. Ponadto pojawiają się dwie kwestie. Czy biedni ludzie mają prawo kochać oraz czy egoizm i miłość są sobie przeciwstawne. Na to drugie odpowiedział, że są przeciwstawne. Gdyby Makary kochał Wareńkę, ale był równocześnie egoistą prawdopodobnie nie byłby w stanie wyprowadzić się do maleńkiego pokoiku i sprzedać swego munduru, aby polepszyć trochę byt dziewczyny. To nie są jedyne uczynki urzędnika. Jednak zostaje również pierwsze pytanie. Stan materialny a miłość. W dzisiejszych czasach przeszłoby to, nikt by się nie dziwił, że starszy mężczyzna wiąże się z młodą dziewczyną. Jednak czasy Dostojewskiego trochę się różnią. Związek Makarego i Wareńki był z góry skazany na porażkę. On był urzędnikiem, a ona szyła i pochodziła ze wsi. Także wiek stanowił problem. Jednakże wiek także jest pewnym punktem powodującym, że to uczucie skazane było na porażkę. Wareńka była młoda, może zbyt młoda, aby zrozumieć co to miłość.

   Czy gdybym mogła przeczytać tę książkę jeszcze raz to zrobiłabym to? Tak, o ile książka byłaby dostępna w bibliotece. Czy poleciłabym ją komuś? Oczywiście. 

Piszę o tej książce w ramach akcji Suomi Anne z Biblioteczki Suomi, czyli Czytam nie tylko Amerykanów. Patrząc jednak na mojego bloga powinnam mieć własną akcję - czytam nie tylko Rosjan. Na swojej stronie na Facebooku (po prawej stronie jest odnośnik) opisałam plany na BookAThon 2016. Mam nadzieję, że w lipcu będę w miarę często tutaj pisać tak jak na drugiego bloga (odnośnik również jest po prawej stronie). Trzymajcie się ciepło i wiedzcie, że Polacy nic się nie stało nie ma sensu, bo stało się. Graliśmy jak drużyna i mamy z tego powodu powód do dumy. No i polecam, abyście zaangażowali w tę akcję i pokażecie, że nie tylko Amerykanie piszą dobre książki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz