niedziela, 28 sierpnia 2016

Anders Bodelsen, Otwarte drzwi

Rzadko piszę negatywnie o książkach. Staram się szukać zawsze jakiś pozytywów. Tym razem jednak wolę się nie silić na poszukiwania dobrych stron gdzieś, gdzie ich po prostu nie było. Dziś na tapecie mam Andersa Bodelsena i Otwarte drzwi. Zapraszam.

autor: Anders Bodelsen
tytuł: Otwarte drzwi
tytuł oryginalny: Den åbne dør
rok wydania: 1997 (Dania)/1999 (Polska)


   Latem 1954 grupa młodych Duńczyków wyrusza na wyprawę do Szwecji. Chcą tam obejrzeć całkowite zaćmienie słońca. Jedno z nich w trakcie tego wydarzenia zaginęło. Od tego momentu nikt nie widział Fridy, studentki medycyny. Nie potwierdzono także, aby zmarła. Po latach jeden z uczestników listownie zachęca towarzyszy tamtej wyprawy, aby przedstawili mu swój punkt widzenia na zniknięcie dziewczyny. Trzy dni opisane przez dziewięć osób. Czy to wystarczy, aby dowiedzieć się, co mogło stać się z Fridą?

   Sam pomysł na szukanie po latach jakiegoś tropu po latach wydawał mi się dosyć ciekawy. Jednakże okazało się, że zbyt szybko wpadłam w zachwyt. To nie jest gruba książka, a czytałam ją blisko dwa miesiące. Nie dziwię się Allanowi, że chce odnaleźć jakiś trop związany z Fridą. To on zorganizował całą ekspedycję i mógł się czuć winny temu, co się wydarzyło. Napisał do wszystkich obecnych tego dnia i dostał dziewięć różnych obrazów tego wydarzenia. Każde z nich, nawet on, skupiło się na czym innym i gdzieś pomiędzy tymi wspomnieniami sprzed czterdziestu dwóch lat przewijała się Frida i różne jej obrazy. Każde z nich widziało ją inaczej i inaczej oceniało to, jak postępowała. Próbują pokazywać mu ich interpretację losów dziewczyny z tego okresu czasu.

   Autor poprzez powieść epistolarną postanawia ukazać psychikę zaginionej oraz po części obecnych na wyprawie. Nie jest to dziwne, ponieważ często ten typ powieści pozwala na ukazanie psychiki danego bohatera. Tym razem pośrednio poznajemy Fridę. Całość jednak przedstawia się tak nieciekawie, że kompletnie nie potrafiłam się wciągnąć w relacje obecnych na miejscu zdarzenia. Spodziewałam się dobrego kryminału, jednak zawiodłam się. Możliwe, że gdzieś pomiędzy wierszami ukrywa się prawda o dziewczynie i jej losach, jednakże znudzona opowieściami każdego z uczestników wyprawy nawet nie próbowałam jej szukać.

   Komu mogę polecić tę książkę? Może tylko tym, którzy nie czytali kryminałów i chcą zacząć swoją przygodę? Ewentualnie osobom, które lubią czytać powieść złożoną z listów. Ktoś, kto jest po uszy zakopany w kryminałach raczej się znudzi.


Drodzy uczniowie! Zostało Wam już tak mało wakacji. Nie martwcie się jednak, że stracicie cenny czas na czytanie książek. Jak dobrze zorganizujecie swój czas, to i jakąś nadprogramową lekturę wciśniecie. Tymczasem cieszcie się ostatnimi dniami wakacji i czytajcie! Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz