poniedziałek, 26 września 2016

Aleksandra Marinina, Płotki giną pierwsze

Jest to mój ostatni post z cyklu o Anastazji Kamieńskiej. Nie dlatego, że mi się znudził. Głównie chodzi o dostępność tomów oraz fakt ich nieregularnego tłumaczenia. Do "przerwy" powinno zostać pięć tomów, jednakże też muszę je upolować w bibliotece i trochę uporać się z innymi książkowymi zaległościami. Jednak nie przedłużając, zapraszam.


autor: Aleksandra Marinina
tytuł: Płotki giną pierwsze
tytuł oryginału: Шестёрки умирают первыми
rok wydania: 1995 (Rosja)/ 2009 (Polska)

   Przed Anastazją Kamieńską kolejne zadanie. Jako analityk musi znaleźć powiązanie między serią morderstw. Jedyne, co je do tej pory łączy, to sposób ich dokonania. Nie wiadomo jednak, czy zabójca działa sam, czy może z kimś. Jest pewien trop, który może łączyć wszystkie te wydarzenia, jednak jest pewien zgrzyt. Idąc tym tropem podejrzanym staje się Dimitrij Płatonow, który badał nieprawidłowości w zakładzie w Uralsku - 18. Jednak nikt nie wie, gdzie podziewa się milicjant. Można się tylko spodziewać, że będzie próbował sam na własną rękę szukać prawdziwego winnego. Czy Anastazja odkryje prawdę? Oraz kim jest tajemnicza Kira przewijająca się przez karty tej historii?

   Nadal tkwimy w latach 90. XX wieku w rosyjskiej rzeczywistości. Nastia i ekipa z Pietrówki stają przed kolejnym trudnym zadaniem. Można powiedzieć, że to standard. Do tego standardu można także zaliczyć teorie, które stara się urzeczywistnić Nastia, aby pchnąć sprawę do rozwiązania. Tym razem okazuje się, że sprawa jest poważna, ponieważ punkt zaczepienia jest wątpliwy, tak samo jak podejrzany. Znajduje on schronienie i sam szuka prawdziwego winnego, chociaż prawdopodobnie sam jest na celowniku nie tylko moskiewskiej milicji. Ponadto rola Kiry jest niejednoznaczna i dosyć zagmatwana w całej sytuacji. Sama do końca nie byłam pewna, po której stronie barykady ją można ustawić.

   Przez pięć książek losy Anastazji Kamieńskiej ciekawiły mnie i sprawiały, że z niecierpliwością czekałam do rozwiązania sprawy dziwiąc się, jak bardzo zawiłe mogą być tezy stawiane przez panią major. Przez te pięć pozycji kibicowałam także Loszy, który wiernie tkwił we friendzonie i powolutku z niego wychodzi. Tym razem jednak miałam trudności z dobrnięciem do końca i nawet przywołanie losów Daszy i brata Nastii, Aleksandra, nie zmieniło pewnego mojego otumanienia. Ucieszyło mnie, że nie nastąpiło porzucenie ich wątku i został on elegancko wpleciony w tok historii. Wszak pani major szykuje się do ślubu, a kto pamięta początki Darii w tym cyklu ten wie, że to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu w tej kwestii. Poza tym czułam się zagubiona. Przy poprzedniej części czułam zaś zmęczenie.

   Po raz kolejny Nastia rozwiązuje sprawę. Przychodzi to w bólach i mękach, jednak przychodzi. Wiele pomysłów ją wiodło w pole, wiele prowadziło do celu, jak w typowym kryminale. Jednakże trochę zdziwiło mnie to, że plany zawodowe były wyżej w hierarchii od planów osobistych, jednak przypomniałam sobie, o kim mowa. No cóż, Kamieńska zna swego przyszłego męża od czasów liceum, więc dlaczego nie miałby zaczekać jeszcze chwilę? Przecież trzeba tyle spraw dokończyć. Przecież trzeba odnaleźć się w tym szalonym świecie rodzącej się po latach komunizmu Rosji, która w 1995 roku nie jest idealna. Jest przepełniona korupcją, a działania takiej jednostki, jak Kamieńska nie wychwycą każdego, zaś tylko drobnych graczy. Wszak tytuł sam wskazuje, kto ginie pierwszy.

Witajcie! Mamy już jesień, co oznacza krótsze dni na czytanie. Bez obaw. Krótsze dni oznaczają dłuższe wieczory z książką. Ewentualnie z filmem lub serialem. Kto co woli. Trzymajcie się ciepło i do następnego wpisu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz