sobota, 29 października 2016

Thomas Harris, Czerwony smok

Moja przygoda z tymi książkami zaczęła się od zapytania znajomej, co czyta. Powiedziała, że Milczenie owiec. Sprawdziłam, że ta książka wchodzi w pewien cykl, a jej pierwszy tom to Czerwony smok. Nie przedłużam i zapraszam.



autor: Thomas Harris
tytuł: Czerwony smok
tytuł oryginalny: Red Dragon
rok wydania: 1981 (USA)/1990 (Polska)

   Will Graham odszedł z FBI po schwytaniu Hannibala Lectera. Trzy lata później dostaje on propozycję od Jacka Craforda. Były agent FBI miałby pomóc przy schwytaniu Szczerbatej Lali, który na koncie odnotował już dwa brutalne morderstwa w ciągu miesiąca, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że może dojść do kolejnej tragedii. Will nie na darmo dorobił się opinii najlepszego specjalisty do łapania tego typu kryminalistów, ponieważ dochodzi do pewnego wniosku, który niezbyt mu się podoba. On sam potrzebuje pomocy. Od osoby, której nie chciałby więcej widzieć na oczy. Hannibala Lectera. Człowieka, który jest istną oazą spokoju. Czy Will przeczuwając, co się może zdarzyć oraz nadzwyczaj spokojny Hannibal dogadają się? Czy Szczerbaty Lala zostanie złapany? W grę wchodzi ludzkie życie...

   Sam fakt, że jednym z bohaterów jest Hannibal Lecter nie ułatwiał lektury. Świadomość, że jest kanibalem przerażała mnie od początku. Szczęśliwie, nie grał on tu pierwszych skrzypiec, jednak będący na wolności Szczerbaty Lala dorównywał mu i przez całą książkę byłam wystraszona. Jednak co tu się dziwić, skoro mówię o książce, która bardziej jest thrillerem niż kryminałem, który miał nawet ciekawy wątek zdominowany przez atmosferę mroku i tajemniczości narzuconą właśnie przez sprawę, w którą zaangażowani są Will i Jack.

   Komu poleciłabym tę książkę? Na pewno komuś, kto ma mocne nerwy i nie boi się niczego. Ewentualnie komuś, kto chce zarwać nockę. Raczej nie jest to dobra książka dla kogoś, kto zaczyna przygodę z thrillerami, co ja zrobiłam.Chyba, że trafi na kogoś z mocnymi nerwami.


Witajcie po bardzo długiej przerwie. Wiem, że studia nie są jakimś dobrym wytłumaczeniem, jednak innego nie mam. Tak jak napisałam na Facebooku, będzie mnie mniej. Postaram się jednak, aby teksty były troszkę dłuższe. Cieszę się, że udało mi się w końcu odblokować z pisaniem. Jeśli chcecie wiedzieć, co tam u mnie się dzieje, to zapraszam na Twittera (@kobietapiszaca)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz