niedziela, 4 grudnia 2016

Last Christmas book tag

Dzisiaj czwarty grudnia. Na początku życzę każdej Barbarze wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Po raz drugi w tym miesiącu przybywam do Was z tagiem. Tym razem jest to Last Christmas book tag Marthy Oakiss. Interpretacja haseł ponoć podobna. Zapraszam. Aha, tak samo jak w poprzednim tagu - możecie kliknąć na nazwę wykonawcy aby posłuchać jego wersji tego kultowego przeboju.

Wham!, czyli pierwszy śnieg.

W oryginalnym tagu była to książka, od której wszystko się zaczęło. U mnie pierwszym śniegiem niech może będzie moje pierwsze spotkanie z Rosją poza podręcznikami. Było to Romanowowie. Ostatni rozdział Roberta K. Massiego. To książka amerykańskiego historyka opowiadająca o odkryciu w 1991 w okolicy Jekaterynburga dziewięciu ludzkich szkieletów, kiedy to postawiono pytanie kluczowe dla historii Rosji z okresu Rewolucji Październikowej. W książce pojawiają się również kolejne pytania dotyczące tego zagadnienia. Z chęcią przeczytałabym ją jeszcze raz, ale nie wiem, czy chciałabym ją mieć na swojej półce.

Cascada, czyli przebojowa biel.

Na mojej półce białe książki to głównie lektury. Nie pamiętam również, czy czytałam białą książkę. Jednakże białe na pewno są (kiedyś były) Dziadów część III Adama Mickiewicza. Tej pozycji mam nadzieję, nie muszę przedstawiać.

Carly Rae Jepsen, czyli spokojne i melancholijne klimaty.

Do spokojnych książek mogłabym spróbować zaliczyć Słoneczko Marii Buyno - Arctowej. Jak dla mnie to bardzo spokojna książka, może tylko mało melancholii w niej jest. Kiedyś krótko pisałam o tej pozycji tutaj.

Crazy Frog, czyli kolęda się zacięła.

Tak, jest kilka rzeczy, kiedy zacina mi się płyta. Książki Agathy Christie, książki związane z Rosją, Metro, Ania z Zielonego Wzgórza. Mogłabym wyliczać, jednakże to są cztery hasła, które według mnie się kojarzą ze mną. Aha, i zacięta płyta - nie lubię Lalki, nie lubię Lalki, nie lubię Lalki...

Pectus, czyli typowo polskie święta.

Czyli Kevin, Cola i kolędy z gazety. Nie no, żarcik. I tu także będzie żarcik, bo w sławetnym Roku w poziomce Katarzyny Michalak były święta... dwukrotnie chyba nawet. Tak, wszyscy kolędowali i dokazywali.

Ariana Grande, czyli słodycze choinkowe

Przesłodzona do bólu książka? Chyba wszystkie części Pamiętników Księżniczki. Fakt, to młodzieżówki, ale przesłodzone młodzieżówki z zakrętami. Innych tego typu pozycji nie znam.

The Collective, czyli przystojny Pan Mikołaj.

Wiem, że istnieje coś w rodzaju tagu z książkowymi mężami, więc teraz wymienię po łebkach. Gilbert Blythe, Artem, Draco Malfoy, Sherlock Holmes, Dymitr Razumichin, Rodion Raskolnikow i Aleksiej Wroński.

Benny Benassi, czyli wybuchające lampki choinkowe

Pierwszy tom przygód Feliksa Polona, Neta Bieleckiego i Niki Mickiewicz był takim zaskoczeniem, że wow, mamy genialną polską młodzieżówkę z wątkiem kryminalnym. I to jeszcze całą serię. Wow.

Gummibar, czyli świąteczny pudding.

Święta, pudding czyli Anglia. A jak Anglia to Morderstwo w Boże Narodzenie Agathy Christie, które pojawi się wkrótce na blogu.

Glee, czyli wigilia klasowa.

W mojej licealnej klasie było więcej niż trzydzieści osób. To tłok. A najwięcej bohaterów to ja w Metrze 2033 spotkałam. Nie dość, że historia toczyła się wokół Artema i jego misji to jeszcze widać było losy tych, którzy uciekli z Moskwy do metra oraz tych, którzy nie widzieli nigdy miasta swoich rodziców, bo urodzili się już w metrze.

Tak, to czwarty z kolei post okołoświąteczny. Mam nadzieję, że za te dwa dni w Mikołajki Mikołaj będzie pamiętał o Was. Trzymajcie się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz