wtorek, 14 lutego 2017

Moi książkowi chłopcy

Dwa lata temu napisałam post z okazji Walentynek. Dziś powstanie drugi, trochę inny. Dziś krótko o moich książkowych chłopcach, a jest ich aż trzech. No dobrze, trzech takich najważniejszych, których wybór mogę uargumentować bez mówienia pokochałam go, bo tak. Zapraszam.

Gilbert Blythe, seria książek o Ani Shirley

Kiedy miałam siedem - osiem lat przeczytałam przeczytałam Anię z Zielonego Wzgórza. W tej książce pojawił się pewien chłopak. Gilbert Blythe. Minęło prawie 13 lat od pierwszego przeczytania, a ja zakochałam się w nim. I nadal go kocham. Bo kto nie kochałby Gilberta? Fakt, zadrwił z włosów Ani, jednak nie zrobił tego specjalnie. Po prostu tak zwane końskie zaloty. No i Gilbert ma to, co każda dziewczyna potrzebuje. Jest inteligentny, chce się kształcić i jest ładny. Ma tylko jedną wadę. Kocha dziewczę o włosach jak marchewka. Kto jednak zabroni mi się w nim podkochiwać?




Artem, Metro 2033

 Moje pierwsze post - apo, a jego bohater chciał ratować swoją stację. Jedną stracił jako dziecko. Drugą mógł uratować. Czy to zrobił? Nie mam zamiaru zdradzić. Co mi się w nim spodobało? Jego determinacja i upór, aby tylko uratować swój dom. Dom, który dostał po stracie poprzedniego. Niestety, jego wygląd mogą odzwierciedlać fanarty, o które trudno bo większość przedstawia go w stroju typowym dla osoby, która przebywa poza metrem.


Rodion Raskolnikow, Zbrodnia i kara

Jedni kochają Wokulskiego, inni wolą Wołodyjowskiego a jeszcze inni mieszankę Edzia ze Zmierzchu z Christianem Greyem. Ja wolę psychopatę biegającego z siekierą po Petersburgu mordującego lichwiarki i przyrodnie siostry lichwiarek. Nie jestem dziwna. Po prostu jakoś mi się spodobało przedstawienie Rodiona jako tego, który chce być postrzegany jako ten lepszy, bo posunął się do morderstwa lichwiarki i jej siostry, bo wszystko widziała. Jednak podoba mi się to, że pod wpływem Sonii postanowił zmienić się. Mogę być zazdrosna o Sonię, która również nie była święta, chociaż robiła co robiła dla dobra rodziny, jednak naprawdę wpłynęła na Rodiona, który zabił lichwiarkę, aby jego siostra Dunia nie wychodziła za mąż za Łużyna. Tak, to skomplikowane uczucie, które pewnie się zrodziło dlatego, że Rodion jest z Rosji a ja jestem tak troszkę rusofilem. 

Myślę, że jakbym przyłożyła się bardziej do tej listy to byłaby dłuższa, jednak wybrałam trzech, których jakoś mogę uzasadnić. Zresztą mam nadzieję, że nie przynudzam Was postami okołoksiązkowymi. Wybaczcie, jednak kolokwia i sesja nie ułatwiają pisania, jednak niedługo ten czas się kończy i postaram się przysiąść i napisać kilka w miarę logicznych tekstów. Na Facebooku (Ogarnięta Inaczej recenzuje, odnośnik jest na górze) możecie znaleźć mój drugi dzisiejszy tekst. Trzymajcie się ciepło i - jeśli jesteście studentami - przetrwajcie tę sesję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz