środa, 1 lutego 2017

Thomas Harris, Milczenie owiec

W październiku zeszłego roku pisałam krótko o Czerwonym smoku. Postanowiłam po czterech miesiącach w końcu powrócić do tego autora i krótko napisać Wam o drugiej części tego cyklu. Zapraszam.


autor: Thomas Harris
tytuł: Milczenie owiec
tytuł oryginalny: Silence of the Lambs
rok wydania: 1988 (Stany Zjednoczone)

   Clarice Starling studiuje na Akademii FBI. Pewnego dnia wzywa ja Jack Crawford, szef Sekcji Behawioralnej. Na jego polecenie Clarice ma pojechać z kwestionariuszem psychologicznym do Hannibala Lectera. Morderca nie chce wpółpracować, ale podsuwa wskazówkę w innej sprawie. Chodzi o Buffalo Billa, człowieka obdzierającego swoje ofiary ze skóry. Jack decyduje się dołączyć Clarice do zespołu pracującego nad tym przypadkiem. W tym czasie porwano córkę senator stanu Tennessee. Śledczy mają nadzieję, że Clarice uda się namówić Hannibala do pomocy przy tej sprawie. Lecter daje dziewczynie wskazówkę, jak odnaleźć sprawcę. Kiedy Crawford pracuje wedle uzyskanych przez Clarice informacji do gry wchodzi doktor Chilton. Dzięki jego interwencji Lecter zostaje przetransportowany, a senator Martin otrzymuje informacje o sprawcy. Splot okoliczności sprawia, że Clarice znajduje się w centrum wydarzeń.

   Można powiedzieć wiele, ale można powiedzieć mało. Pojawia się na horyzoncie bardzo kłopotliwa sprawa i znów pomocny może być doktor Lecter. Widzimy również Clarice. Dziewczyna często musi sobie radzić w nowych sytuacjach, wszak ona dopiero się uczy. Brak doświadczenia powoduje, że Lecter może grać na jej emocjach jak mu się podoba, jednak widzi, że ma przed sobą inteligentną dziewczynę. Musiał w niej dostrzec coś jeszcze, skoro chciał z nią na swój pokręcony sposób współpracować. Czasem miałam wątpliwości czy Hannibalowi bardziej zależy na nakierowaniu Clarice na trop Buffalo Billa czy bardziej na wyciągnięciu sekretów Starling.

   Sama fabuła, chociaż mnie przeraziła to jednocześnie wciągnęła. Nie żałowałam tego, że sięgnęłam po kolejną część historii o Hannibalu Lecterze. Jednak mój wrodzony strach powoduje pewną niechęć, aby sięgnąć po kolejne części. Po prostu.



Witam Was po bardzo długiej przerwie. Wkraczam w magiczny czas sesji i niby nie powinnam mieć czasu na czytanie książek, ale jednak jakoś mi się to udaje. Dość długo wlokłam się z tym tekstem, jednak mam nadzieję, że nie na darmo i coś z tego wyszło. Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz