niedziela, 19 lutego 2017

Tomasz Kwaśniewski, Dziennik ciężarowca

Kiedy masz kaca książkowego, sesję albo obie te rzeczy na raz to potrzebujesz lekkiej lektury. Dziś pojawi się książka, której zakończenie z góry jest wiadome. Częściowo, ale jednak. Moi drodzy, Dziennik ciężarowca autorstwa Tomasza Kwaśniewskiego.

autor: Tomasz Kwaśniewski
tytuł: Dziennik ciężarowca
rok wydania: 2007

Mam 32 lata. W styczniu dowiedziałem się, że jestem w ciąży. Oto mój dziennik.

   Pierwsze skojarzenie związane jest z kierowcą TIRów. Jednak powyższy cytat może nieźle namieszać. No bo jak mężczyzna może powiedzieć, że jest w ciąży? Proste. Przeżywa ciążę razem ze swoją partnerką. Od momentu kiedy widzi magiczną kreskę na teście ciążowym stara oswoić się z tym, że będzie ojcem. Życie to nie bajka i okazuje się, że facet przez te dziewięć miesięcy też coś czuje. Przeżywa. Czuje. I pokazuje cud oczekiwania na narodziny z tej drugiej perspektywy.

   W filmach kiedy kobieta jest w ciąży, mężczyzna zamienia te dziewięć miesięcy w idyllę. Jednak z perspektywy narratora to dziewięć miesięcy męczarni z hormonami, humorami i bólami oraz niepewnością. Zmaga się nie tylko z ciążą ukochanej ale i z własnymi demonami. Uczy się, jak znaleźć równowagę pomiędzy pracą, demonami i dzieckiem, które się narodzi.

   Szczerze? Nie jest to książka wysokich lotów, ale daje do myślenia. Sama w ciąży nie byłam, ale spodziewam się, że potencjalny ojciec oszalałby przez moje humory, ale wątpię, czy dałabym radę o nim pomyśleć oraz o jego emocjach. A tu mam podane na tacy co może odczuwać. Zresztą znam zakończenie - będzie poród. Nie chcę zdradzać, czy będzie chłopiec czy dziewczynka, jednak droga od kreski do porodu była długa i kręta, czasem nudna i czasami ciekawa. Zresztą ta historia jest autentyczna, a blog na podstawie którego spisano książkę istnieje naprawdę. Wystarczy wpisać w Google tytuł książki.

   Komu polecam tę książkę? Może nie tyle co panom, którzy zostaną niedługo ojcami, ale ogólnie - panom. Oraz tym, którzy potrzebują do przebicia jakąś wyjątkową lekturę w ramach leczenia książkowego kaca. Ewentualnie cierpiącym na marazm czytelniczy.

Witajcie! Jest już druga połowa lutego, ja powolutku kończę sprawy związane z sesją. Aby nie było Wam smutno i nudno wrzucam krótką recenzję Dziennika ciężarowca. Mam nadzieję, że trzymacie się ciepło. Niedługo wiosna, dni są coraz dłuższe co oznacza więcej czasu na czytanie za dnia. Do następnego wpisu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz