środa, 22 marca 2017

Kathryn Stockett, Służące

Są książki, które wzruszają ze względu na ich przekaz. Ta mnie poruszyła ze względu na tło społeczne. Kto mnie czyta od dłuższego czasu - niezależnie czy tu czy na Ogarniętej Inaczej - ten wie, że jednym z moich przedmiotów na maturze była historia. Moi drodzy, dziś przedstawię Wam książkę Kathryn Stockett, Służące.

autor: Kathryn Stockett
tytuł: Służące
tytuł oryginalny: The Help
rok wydania: 2009 (Stany Zjednoczone)/2010 (Polska)

   Aibileen Clark z zawodu jest służącą i mieszka w Jackson, w Mississipi.. Rano wychodzi do pracy, gdzie zajmuje się całym domem oraz opiekuje się małą Mae Mobley. Brzmi normalnie? No cóż, warto dodać, że Aibileen jest czarnoskóra. W naszych czasach - nic szczególnego. Jednak cofnijmy się do lat 60. XX wieku, co ukaże nam, jak naprawdę może wyglądać praca kobiety oraz jej codzienność. Nie może wejść do sklepu dla białych, chyba że jest w mundurku służącej. Państwo Leefolt pod wpływem swojej wpływowej znajomej, Hilly Holbrook. Panienka Hilly zdaje się decydować o wszystkim - począwszy od traktowania przez znajomych ich służących, poprzez odstawienie matki do zakładu dla osób starszych kończąc na byciu mściwą wobec swoich służących. Tak, dzięki niej znajoma Aibileen, Minny Jackson, która znana jest w mieście jako wyśmienita kucharka z wybitnie ciętym językiem ma problem ze znalezieniem nowej posady po tym, jak Hilly zwolniła ją. Pracowitej i zdeterminowanej matce piątki dzieci udaje się znaleźć w końcu posadę u Celii Foote i jej męża, jednak stara się to ukryć przed panienką Holbrook, która nawet nie spodziewa się, że w jej towarzystwie jest ktoś, komu los czarnoskórej służby nie jest obcy i chce pomóc kobietom z Jackson w stanie Mississipi. A wołają ją Skeeter.

   Biorąc książkę do ręki spodziewałam się wymagającej lektury, wszak to nie jest cienka pozycja. Cała akcja jest opisana z perspektywy Aibileen, Minny oraz Skeeter. Każda z nich posiadająca inny zasób słów uwarunkowany nie tylko pochodzeniem, ale i wykształceniem oraz temperamentem (alma mater Skeeter jest Ole Miss, jednak słownictwo Aibileen i Minny różni się poprzez ich zachowanie i charakter). Ponadto można zauważyć, że wykształcenie nie ma wpływu na poglądy - Hilly jest absolwentką Ole Miss (University of Mississipi) i wywiera ogromny wpływ na swoje przyjaciółki w Jackson oraz to, jak są traktowane służące (dzięki niej jest forsowana ustawa o oddzielnych toaletach dla służących). Bardzo nie podoba się jej to, że tak samo dobrze wykształcona jak ona Skeeter (tak naprawdę ma na imię Eugenia, ale zwraca się tak do niej jej matka). 

   Co jest największym atutem tej historii? Na pewno to, że nic nie jest owinięte w bawełnę, a sytuacje i zdarzenia są mocno prawdopodobne. Piszę tak, ponieważ, jak wspomniałam, zdawałam historię na maturze i z historii po II wojnie mówiło się o tym, że osoby czarnoskóre w Stanach zawsze były na drugim planie. Były traktowane jako te gorsze. Nie muszę mówić, jak bardzo denerwowała mnie Hilly, jednak muszę dodać, że irytowała mnie postawa Elizabeth, której zdanie bazowało głównie na tym, co mówiła jej przyjaciółka. Bardzo pozytywną postacią w tej (powiedzmy szczerze) historii jest Skeeter. Ma wpajane podobne zasady co Hilly, ale dziewczyna ma własny rozum i wie, że świat nie jest biało - czarny, że niezależnie od koloru skóry ludzie mogą być do siebie podobni. Dowód? Aibileen, która uczy małą Mae Mobley, że nie kolor skóry, ale czyny determinują to, czy ludzie są dobrzy, oraz że osoby różne pod względem rasowym mogą się przyjaźnić.

   Niby książka Kathyrn Stockett swój czas akcji ma oparte o lata 60. XX wieku to jej wydźwięk jest aktualny do dzisiaj. Tak myślę. Niby nie mamy segregacji rasowej, jednak zdarza się spojrzeć krzywo na kogoś o odmiennym kolorze skóry (spójrzcie na wszelkie dramaty wokół Oscarów i tego, kto je dostaje i kto jest nominowany pod tym kątem). Mogę powiedzieć, że powinien przeczytać Służące każdy. Niezależnie od tego, jakie ma się poglądy czy jakie ma się zainteresowania. Warto przekonać się samemu, czy autorce udało ukazać się perspektywę czarnoskórych służących i Skeeter, która chce jakoś zrozumieć ten świat.

Witajcie! Zgodnie z kalendarzem powinna być już wiosna, jednak w momencie, kiedy piszę ten post cały dzień pada i nic wiosny nie zapowiada! Dajcie znać, jeśli znacie podobne książki o takiej tematyce i jakie są Wasze wrażenia po lekturze. Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz