środa, 8 marca 2017

Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 4. Księżniczka na dworze

Spodziewaliście się, że tak szybko pojawi się kolejny wpis o księżniczce Mii i jej losach? Nie? Niespodzianka. Dziś czwarta część tego cyklu. Zapraszam.


autor: Meg Cabot
tytuł: Pamiętnik księżniczki 4. Księżniczka na dworze
tytuł oryginalny: The Princess Diaries volume IV: Princess in Waiting
rok wydania: 2003 (Stany Zjednoczone)/2005 (Polska)

   Panie i panowie, Jej Książęca Mość Amelia Mignonette Grimaldi Thermopolis Renaldo przybywa na dwór w Genowi oficjalnie jako następczyni tronu. Obiecała, że w święta pojawi się w Europie. Mii to nie odpowiada, przecież dopiero została oficjalnie dziewczyną Michaela Moscovitza. Niestety, strefy czasowe, obowiązki i Grandmere są nieubłagane i nastolatka większość czasu spełnia swoje obowiązki jako przyszła głowa państwa. Boi się przez to, że Michael nie będzie chciał z nią być, bo nie poświęca mu czasu. Czy obawy panny Thermopolis są słuszne? I jak przebiegnie misja Mia w Genowi jako księżniczka?

   Marzenie Amelii spełnione, bo ma wymarzonego chłopca. Tylko Grandmere uważa, że małoksiążęcy ten jej model. Pomimo, że jest świadomą wegetarianką i wojowniczką o środowisko (Mia, nie Grandmere) działa nadal irracjonalnie, jeśli chodzi o miłość. Szalała będąc z Kennym, szaleje będąc z Michaelem bojąc się, że przez diadem księżniczki go straci. No cóż, nie ma na to szans, ale to dlatego, że według mnie on jest trochę bardziej dojrzalszy od Mii i rozumie, że musi godzić oba światy, nawet jeśli jej to niezbyt wychodzi.

   To czwarty tom losów Mii. Tym razem pojawiamy się razem z nią na dworze w Genowi. Znów widzimy jej smutek i depresyjkę, tym razem związaną z byciem z dala od ukochanego. Może to być irytujące, jednak zachowanie księżniczki Amelii ma podstawy. Część roku będzie spędzała przecież na innym kontynencie, więc ich związek będzie na dość dużą odległość. Nie dziwię się, że ona się trochę obawia, jednak też trochę przesadza. Jednak trochę mnie denerwuje zachowanie Grandmere. Zresztą jak zawsze. Tym razem jest pewna, że Mia na dworze wybije sobie z głowy Michaela i wybierze sobie wybranka z rodziny królewskiej. Czyli w skrócie - Mia jest z dala od ukochanego, uczy się rządzić a Grandmere szuka jej ukochanego. Dzień jak co dzień.

   Komu mogę polecić? Może głównie tym, którzy potrzebują przerywnika albo młodszym czytelnikom. Może ze względu na to, że książka jest krótka i lekko przesłodzona.

Witajcie. Szczególne pozdrowienia dla kobiet, dziś nasz dzień. Ja już mam drugi semestr, a nowy plan trochę ułatwia czytanie i pisanie. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać ładne tempo, aby Was zbytnio nie przynudzić starymi postami. Trzymajcie się ciepło, wiosna już niedługo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz