wtorek, 11 kwietnia 2017

Agatha Christie, Samotny Dom

Mija tydzień, a ja znów wracam do Was z książką Agathy Christie. Tydzień temu była panna Marple, teraz zaś Herkules Poirot. Panie i Panowie, Samotny Dom.

autor: Agatha Christie
tytuł: Samotny Dom
tytuł oryginalny: Peril at End House
rok wydania: 1932 (Wielka Brytania)/2009 (Polska)

   Herkules Poirot cieszy się emeryturą i razem ze swoim przyjacielem, Arthurem Hastingsem przebywa w St. Loo. Tam spotykają pannę Nick Buckley, która jest zmęczona tym, że ciągle ktoś chce ją zabić. Słynnego detektywa intryguje to, ponieważ w jego towarzystwie ktoś strzela do dziewczyny, jednak szczęśliwie kula jej nie trafiła. Poirot zmierza do domu panny Nick, aby obejrzeć miejsca, gdzie próbowano zabić dziewczynę. Detektyw pyta się dziewczyny, czy jest w stanie poprosić kogokolwiek, aby nie musiała nocować sama w Samotnym Domu. Nick zaprasza swoją kuzynkę, Madzię Buckley. Słynny detektyw musi zrobić wszystko, aby zapobiec nieszczęściu, jednak morderca jest szybszy, ale omylny. Ginie Madzia. Czy Poirot odkryje, kto czyha na życie Nick i kto przyłożył się do zabicia drugiej panny Buckley? Czy ktoś z otoczenia żyjącej panny Buckley ukrywa coś, co może pomóc w dojściu do prawdy?

   Szczerze? To pierwsza historia, którą sobie zaspoilerowałam grając w grę Peril at End House. Czytając książkę jednak uznałam jej wyższość, ponieważ żadna gra nie odda charakteru postaci. A jedna z nich ma naprawdę paskudny charakter. Pamiętam jak rok temu na próbnej maturze w rozprawce padło hasło Rozum - siła człowieka czy źródło pychy prowadzące do klęski. Wtedy powołałam się właśnie na Samotny Dom głównie dlatego, że rozum Poirota to jego siła, jednak teraz doprowadziła go do klęski. Fakt, mordercę złapał, jednak można było uniknąć śmierci Madzi Buckley, gdyby ktoś sobie uświadomił banalny fakt. Jednak próby zabicia Nick i jej rozstrojenie spadają na dalszy plan. Herkules Poirot bał się, że mu się nie powiedzie, że nie znajdzie mordercy, nawet jeśli zamknął pannę Buckley (tę żyjącą) w szpitalu, a i tak próbowano ją zabić.

   Tym razem to nie jest klasyczny kryminał, gdzie akcja toczy się w starym domu i wszystko jest czarne albo białe. Pozory potrafią mylić, tylko trzeba je dobrze odczytać. Tego zabrakło głównemu bohaterowi, jednak potrafił wybrnąć ze sprawy z obronną ręką. Okazuje się jednak, że Hastings dostaje kartę przetargową, która ma ostudzić zapał Poirota i sprowadzić go na ziemię. Czekoladki.

   Polecam tę książkę każdemu (naprawdę, najpierw przeczytajcie, potem zagrajcie w grę), kto chce się przekonać, że naprawdę nawet wielcy detektywi mogą potknąć się na szczegółach i odnieść porażkę bądź zapłacić wysoką cenę za rozwiązanie zagadki. Zresztą sam problem Nick Buckley jest bardzo ciekawy, dlatego zachęcam do lektury!

Witajcie! Ja już mam przerwę świąteczną i będę mieć chwilę, aby podgonić otwarte książki i może skończę House'a (o którym napiszę w maju). Ponadto może zabiorę się do korekt wpisów typu literówki, zaginione przecinki i te sprawy. Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz