wtorek, 25 kwietnia 2017

J. K. Rowling, Harry Potter i Czara Ognia

Nawet w świecie magii może zdarzyć się okres, kiedy nadchodzi czas rywalizacji, a Hogwart nie jest jedyną szkołą magii. Oto czas Turnieju Trójmagicznego. Czy coś złego może się podczas niego stać? Zapraszam.

autor: J.K. Rowling
tytuł: Harry Potter i Czara Ognia
tytuł oryginalny: Harry Potter and the Goblet of Fire
rok wydania: 2000 (Wielka Brytania)/2001 (Polska)

   To już czwarty rok nauki Harry'ego w Hogwarcie. W tym roku oprócz kolejnego nauczyciela do obrony przed czarną magią ma się wydarzyć coś wyjątkowego. Turniej Trójmagiczny. Jednak Harry zanim przybył do Hogwartu część wakacji mógł spędzić z Ronem i jego rodziną. Razem z nimi jedzie na mistrzostwa świata w quidditchu. Po finałowym meczu na niebie pojawia się pewien znak. Mroczny Znak. Voldemort albo ktoś z jego popleczników tam był. Jednak nie ma ponoć najbardziej bezpiecznego miejsca dla Harry'ego niż Hogwart, czemu przeczy fakt, że w Turnieju Trójmagicznym w którym mogą wziąć udział uczniowie, którzy ukończyli 17 lat Czara Ognia decyduje, że Hogwart wystawi dwoje uczniów. Cedrika Diggoriego oraz Harry'ego. Oprócz nich w szranki staną Fleur Delacour z Beauxbatons oraz Wiktor Krum z Durmstrangu, którego najmłodszy z uczestników widział podczas mistrzostw świata. Wszak Krum jest szukającym kadry Bułgarii. Jednak Turniej czas zacząć a Harry'emu oprócz Rona i Hermiony pomaga tajemniczy Alastor Moody, emerytowany auror i nowy nauczyciel obrony przed czarną magią.

   Szczerze? Jakoś mnie nie zdziwiło to, że pojawia się Czara Ognia i ma być Turniej i Harry będzie w ten turniej zaplątany. Ale nie spodziewałam się, że będzie on uczestnikiem, ponieważ ktoś, kto pokonał barierę przed młodszymi uczniami wrzucił jego nazwisko i dopilnował, aby wypadło. Ponadto okazuje się, że są inne szkoły magii, co mnie zdziwiło. Myślałam, że jest tylko Hogwart. Również pojawienie się Rity Skeeter pokazuje, że ten świat to nie tylko ci dobrzy oraz Lord Voldemort z towarzyszami. Dlaczego? Bo Rita Skeeter prezentuje - jakby to ładnie stwierdzić - gorszy sort dziennikarstwa. Zresztą jak się okazuje - czwarty rok i Ron oraz Harry nie deski, hormony mają. Szczególnie ten pierwszy, który widząc Hermionę z Wiktorem Krumem na balu gwiazdkowym poczuł zazdrość. Wbrew pozorom cieszy mnie to, bo to oznacza, że oni nie uczą się tylko zaklęć, ale mają typowo ludzkie odczucia. Brakuje mi jednak meczy quidditcha, który rozgrywany jest co roku, jednak rozumiem, że Turniej Trójmagiczny to o wiele ważniejsze wydarzenie w murach szkoły.

   Jakie są moje wrażenia po czwartej części? Zachwyca i nie. Zachwyca, bo pojawiają się nowe postacie a świat Harry'ego i innych czarodziei nie ogranicza się tylko do Hogwartu czy ulicy Pokątnej, a okazuje się, że czarodzieje są w każdej części świata. Nie zachwyca, bo pojawienie się Harry'ego w Turnieju był do przewidzenia. Tylko wynik obstawiłam częściowo dobrze. Oraz tradycyjnie - Lord Voldemort próbuje zabić Harry'ego. Standard. Jednak jeśli przeczytasz pierwsze trzy tomy, to idzie z górki i jednak jest ta ciekawość, czy Harry pokona Voldemorta czy może jednak beznosy schwarzcharakter dokona mordu na chłopcu.

Witajcie! Juto jest trzydziesta pierwsza rocznica katastrofy w Czarnobylu. Piszę o tym, ponieważ moje plany na przyszły miesiąc... Tak, to można nazwać Czarnobylem estetycznym w myśl tego, co mówił mój historyk. Mam nadzieję, że uda mi się doprowadzić plany kwietniowe z happy endem (większym niż w marcu) do końca. Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz