piątek, 7 kwietnia 2017

Marek Edelman, Paula Sawicka, I była miłość w getcie

W III klasie liceum przy literaturze wojny i okupacji miałam do omówienia Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall. Spisano tę książkę na podstawie rozmów z Markiem Edelmanem. Po latach pojawiła się zaś rozmowa Marka Edelmana z Paulą Sawicką. Zapraszam.

spisała: Paula Sawicka na podstawie rozmów z Markiem Edelmanem
wydano: 2009

   Marek Edelman to jeden z dowódców powstania w getcie warszawskim.W chwili wybuchu walk miał około 21 lat. Piszę około, bo data narodzin jak i miejsce jest niejednoznaczne. Od wybuchu II wojny światowej i zajęciu Warszawy przez Niemców mieszkał od 1940 roku w getcie warszawskim, gdzie przynależał do BUNDu czy ŻOBu. W 1943 roku po samobójczej śmierci Mordechaja Anielewicza został przywódcą powstania. Udało mu się uciec z getta i w 1944 roku przyłącza się do powstania warszawskiego. W 1977 roku wydana zostaje książka Zdążyć przed Panem Bogiem, która bazowała na jego rozmowie z Hanną Krall. Pomiędzy jedną a drugą książką minęło 32 lata. I w obu książkach pojawiają się historie z getta. Jednak w rozmowie z Paulą Sawicką Marek Edelman opowiadał głównie o przejawach miłości za murami.

   Pierwsze co mnie uderzyło to to, że z opisów Marka Edelmana widać, że w miejscu tak nieludzkim mogą ukazywać się ludzkie odczucia. Miłość. Różnie pojmowana miłość. Miłość matki do córki okazana poprzez oddanie numerka życia na przykład. Wszystko, co pojawia się na kartach książki to wspomnienia Edelmana. Wspomnienia człowieka, którego młodość przypadła na tak brutalne czasy. No bo który dwudziestolatek myśli o tragedii wojny? A która dwudziestolatka myśli o tym, jak przeżyć za murem odcięta od świata i skazana na śmierć? Ta druga perspektywa towarzyszyła Markowi Edelmanowi do chwili ucieczki. Jednak jak wynika z jego wspomnień - nawet w piekle da się przetrwać i okazać ludzkie uczucia jak miłość. I to chyba było to, co pomagało przeżyć i żyć, pomimo tego, że wedle innych żyć się nie powinno.

   Przeczytałam tę książkę po lekturze Zdążyć przed Panem Bogiem. Znów narratorem jest Marek Edelman. Z racji tego, że na maturze zdawałam historię o powstaniu w getcie warszawskim musiałam coś wiedzieć, tak samo jak o samym holocauście. Jednak okazuje się, że niezależnie od tego kto i kiedy mówi, tą samą historię można pokazać na wiele sposobów. Można okazać nienawiść wobec całego zła, jednak Marek Edelman opowiada to co widział tak, jak to zapamiętał. Jeżeli dziewczyna, której czas jeszcze nie nadszedł potrafiła pobiec za matką do wagonu, to wiedz, że czasem miłość potrafi przełamać nas i pchnąć do najbardziej drastycznych rzeczy, wszak miała szansę nawet przeżyć II wojnę światową.

   Trudno mi powiedzieć cokolwiek. To moja druga książka o losach osób mieszkających w getcie, zaś trzecia przeczytana od deski do deski historia opisana przez kogoś, kto przeżył holocaust czy II wojnę światową i obozy koncentracyjne. To nie jest łatwa tematyka, jednak powinno się czytać te książki, aby wiedzieć, że w czasach, kiedy łatwiej było nienawidzić dało się odczuwać inne ludzkie uczucia.

Witajcie! Kwiecień średnio rozpieszcza Nas z pogodą, jednak trzeba być dobrej myśli. Tegorocznym maturzystom zaś podpowiadam książkę do czytania w Wasze długie wakacje, o ile wciągnęliście się w Zdążyć przed Panem Bogiem. Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz