wtorek, 27 czerwca 2017

Agatha Christie, Zakończeniem jest śmierć

Lubię kryminały, a na świadectwie maturalnym mam wynik z historii. Jednak nie lubiłam okresu Starożytnego Egiptu. Czasami biorę książki Agathy Christie w ciemno. Tym razem było to samo. Nie spodziewałam się, że królowa kryminału weźmie czytelnika do... czasów Starożytnego Egiptu. Zapraszam.

autor: Agatha Christie
tytuł: Zakończeniem jest śmierć
tytuł oryginalny: Death Comes as the End
rok wydania: 1945 (pierwsze brytyjskie)/2015 (Polska)

   Kiedy Renisenb po śmieci męża wraca do domu ojca z córeczką uważa, że niewiele się zmieniło. Jednak Imhotep postanawia przywieźć do swojego domu konkubinę, Nofret. Kobieta zraża do siebie całą rodzinę kapłana, jednak Renisenb stara się z nią zaprzyjaźnić. Bez powodzenia. Atmosfera w domu Imhotepa jest już tak gęsta, że pewnego dnia Nofret ginie. Śmierć konkubiny kapłana powinna wprowadzić spokój między domowników. Jednak pojawienie się Nofret wprowadziło pod dach nie tylko niepokój i złość wobec kobiety. Pojawia się coś jeszcze. I zakończeniem jest śmierć.

   Szczerze? Ja się nie spodziewałam takiego zakończenia. Dwukrotnie obstawiałam innego winnego, jednak autorka tak namieszała szyki, iż zdziwiło mnie rozwiązanie, ponieważ nic na nie nie wskazało. Wszelkie poszlaki kierowały mnie w innym kierunku i hop, zwrot akcji. Coś, czego nie spodziewałabym się. Szczególnie, że atmosferę zbudowano w oparciu o Starożytny Egipt oraz o dążenia braci do przejęcia majątku po śmierci ojca. Szczególna jest też rola kobiet. Reinsenb uważa, że wszystko jest po staremu, Nofret doprowadza do scysji w rodzinie, Satipy i Kait są całkowitym przeciwieństwem swoich mężów, Esa widzi wszystko, co dzieje się pomiędzy jej synem i jego synami i ich żonami i jest jeszcze Henet, poczciwa Henet, która stanowi istne uszy i oczy i ciągle podkreśla swoją rolę. Trochę aż za bardzo.

   Agatha Christie pokazała, jak bardzo jedna osoba może zmienić stosunki. Albo doprowadzić do tego, aby to, co się ukrywa w sercu wychodzi na zewnątrz. Myślę, że Nofret, która nie była lubiana przez domowników nie była punktem zapalnym czy gangreną. To już było, ona to tylko obudziła. Myślę, że gdyby Imhotep zrobił coś innego, mogłoby to też obudzić mordercze instynkty. Jednak pewnie i bez niej w końcu doszłoby, do czego by doszło.


Witajcie! Mi zostały tylko dwa egzaminy w sesji i mam wakacje. Do października ale mam. A jak u Was początek wakacji? Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz