niedziela, 4 czerwca 2017

Anna Starobiniec, Szczeliny

Czasami sięgamy po książkę jakiegoś autora, bo na okładce pojawiają się znane nazwiska innych, poczytnych pisarzy. Co jednak, jeśli nie znasz żadnego z nich? Zapraszam na wpis o Szczelinach Anny Starobiniec.

autor: Anna Starobiniec
tytuł: Szczeliny
tytuł oryginalny: Pierechodnyj wozrast
rok wydania: 2005 (Rosja) / 2007 (Polska)


   O Annie Starobiniec dowiedziałam się czytając książkę Moskwa Noir, gdzie pojawiło się jej opowiadanie. Szczeliny zaś są debiutanckim zbiorem opowiadań tej autorki. Co tak właściwie można w nim znaleźć? Przekonajmy się.

Okres dojrzewania


   Po rozwodzie z mężem Marina z bliźniętami - Wiką i Maksymem przeprowadza się do mniejszego mieszkania na Jasieniewie. Pewnego dnia idzie z dziećmi na spacer.  Chłopcu nie podoba się okolica, jednak jego siostrze i matce odpowiada okolica. Jednak chłopiec zaczyna zachowywać się inaczej. Na zmiany wewnętrzne dochodzą psychiczne. Nawet siostra Maksyma zaczyna bać się brata - najpierw widzi robaki na pościeli chłopca a potem zauważa, że Maksym obserwuje jej cykle menstruacyjne. Pewnego dnia, jak dzieci mają szesnaście lat… znikają. A Marina nie wie, co się z nimi dzieje. Dopóki nie odkrywa prawdy. O tym, co się przez wiele lat działo z Maksymem. Oraz tym, co się stało z Wiką.

Żywi

   Pewna kobieta dokonuje dość nietypowej transakcji. Kupuje pewne stworzenie, model M, jak mówi menedżer do spraw sprzedaży. Równolegle w moskiewskim metrze zaczyna się coś dziać. Jedna z bezdomnych uprzedza bohaterka, każe jej się strzec. Zachodzą zmiany w komunikatach, a pewnego dnia milicjant odradza bohaterce zejście do metra. Jednak kobieta obserwuje swój model. Zawiera pewne niuanse. Na przykład nie pamięta, że nie mają już psa, bo zwierzę przepadło w wirze rewolucji. Rewolucji, która miała wpływ na jej życie.  Jak się okazuje, w Moskwie są nie tylko żywi, ale i roboty. Jednak nie roboty stoją za rewolucją, a bezdomni. Żywi ludzie, którzy zajmowali się głównie żebraniem nazwali się żywymi i niszczyli roboty. Przez tę rewolucję straciła pracę (budynku i jej wpsółpracowników nie ma), zaś on jej nie przeżył.  Z wielkiej Moskwy pozostało się około tysiąc osób, a moskiewskie metro stało się gigantyczną mogiłą. Którą zamurowano, żeby rewolucja nie miała znów prawa się powtórzyć. Jednak przed nią zostaje jeszcze jedna ważna decyzja do podjęcia

Rodzina

   Dima jadąc pociągiem śni o inwalidzie, który chce go poczęstować jedzeniem. Rano mężczyzna wygląda normalnie, jednak Dima zauważa drobną dziewczynę. Odrywała ze swojego ubrania białe drobinki. Jednak podróż z Inwalidą wydaje się być coraz bardziej dziwna, bo w dowodzie Dimy pojawiła się adnotacja o tym, że jest żonaty z Jelizawietą Giennadijewną, choć żył w wolnym związku z Katia. To nie był koniec zdziwienia Dimy, który zauważył, że nie zgadza mu się miejsce urodzenia i adres meldunkowy. Aby problemów mężczyzny było mało, to ktoś kradnie mu portfel z biletem powrotnym do Rostowa nad Donem. Dima nie mając wyboru musi zaakceptować fakt, że jest żonaty, a Inwalida z pociągu to jego teść. Aby było śmieszniej - ojciec z córką mówią mu, że stracił pamięć i nigdy psów nie tresował, a jeździł samochodem. Mężczyzna nawet chciał iść do psychiatry. Jednak wrócił do zawodu i wydarzyło się coś dziwnego - wystraszył się. Zaczął oklejać miasto ogłoszeniem - po tygodniu zrezygnował. Zaczął wozić ludzi. Chciał nawet jechać do Rostowa nad Donem, bo spodobała mu się pasażerka, jednak ona sobie z niego zadrwiła. Jednak to nie był zwykły bilet. To był jego bilet. Nawet kiedy zmarł jego teść, a Liza zaszła w ciążę wyjechał do Rostowa nad Donem. Poznał wszystko, łącznie z Katja i jego matką, chociaż pozwolił im być tylko częścią pamięci. Jednak powrót do Moskwy okazuje się całkiem... Dziwny. Lizy nie było na porodówce. Stwierdził, że zgłosi zaginięcie Lizy, jednak pobito go na komisariacie. Wrócił do Rostowa. Wszystko było snem.

Agencja

   Czasem można sobie wyobrazić, że życie to splot okoliczności. Jednak okazuje się, że można los sobie zamówić. Wiecie, kiedy pojawia się ogłoszenie, że szukają montażystów, dźwiękowców, scenarzystów, asystentów reżysera czy aktorów może się okazać, że to praca dla ciebie. Jednak musisz spodziewać się, że będą od ciebie wymagali wszelkich informacji. Nawet o tym, jak śpisz. Ale czasem okazuje się, że możesz być dla nich idealny. Jako pracownik tej agencji stykasz się z wieloma klientami, którzy często mają podobne pomysły. Raz się zdarzył nawet pomysł w stylu Titanica, którego podjęto się raz, w 1912 roku. Jednak często przychodzą milionerzy i mówią - chcę dla swojego dziecka życie idealne. Narodził się, uczył, umarł. A zwroty akcji? To już do twojej dyspozycji.  A jakie będzie kolejne zadanie? To zależy od Koordynatora.

Szczelina

   Mała dziewczynka uznała, że jej tata nie zrozumie, dlaczego nie może otwierać drzwi parzystą ilość razy, jednak jego córka po prostu to wie.  Potem mężczyzna jedzie do pracy metrem w godzinach szczytu. Wysiadł na stacji, która miała być stacją Białoruska, ale nią nie była. Przypadkowa kobieta mówi mu, jak dojść na stację, jednak nie może wymówić nazwy okolicy, w której wysiadł mężczyzna. Ten zaś idzie we wspomnianym kierunki i czekając widzi nadjeżdżający pociąg. I wsiada, choć nie wie, gdzie wsiądzie.

Zasady

   Co, jeśli życie to jest gra? Sasza wie, że są Zasady, których nie ma prawa złamać. Zasypiać mógł tylko na plecach. Po jedenastej w nocy musi wstać i zobaczyć, czy wszystko jest na swoim miejscu, ewentualnie dokonać poprawek. Jeśli tego nie zrobi, może stać się coś strasznego, co zakłóciłoby jego życie. Jednak pewnej nocy po takiej kontroli Sasza znów wstał i zauważył, że pojawił się w jego pokoju chaos. I każda taka nieprawidłowość wprawiała go w rozpacz. Aż matka zmusiła Saszę, aby opowiedział o Zasadach Gry, w którą gra Sasza. Jednak chłopiec w trakcie rozmowy przyznał, że nie musi ich przestrzegać. Przerażało go to. Kiedy wrócił ze szkoły dowiedział się, że jego ojciec zmarł. Po stypie Sasza usłyszał Głos. Ten Głos objaśnił mu Zasady rok wcześniej. Gdy zobaczył, że matka źle siedzi, stwierdził, że trzeba to skorygować.

Wieczność Jaszy

   Jasza Hejn zaczął czuć się źle. Jego stan zaczął się pogarszać, ale on wiedział jedno - do pracy musiał iść za wszelką cenę. Jednak Jasza jest osobą przewrażliwioną, bo zbudzona w nocy żona mu to wypomina. Szczególnie, że Jasza domaga się pogotowia, bo nie czuje u siebie pulsu. Jednak ostatecznie nikt nie wzywa ratowników, a Jasza idzie do swojej pracy. A jest dziennikarzem w Pasjonującym Czasopiśmie. Dopiero po pracy poszedł do doktora Zuckerbaumana, u którego wizytę udało mu się wyprosić. Jednak co tu zrobić, skoro oba kardiogramy pokazały to samo? Że Jakow Markowicz nie ma pulsu, a za tym idzie tylko jedna rzecz - potrzebny mu jego akt zgonu. I trzeba mu wyprawić pogrzeb. I w tym momencie wtrąca się Kławdia Michajłowna, teściowa Jaszy, która nie lubi swojego zmarłego, a chodzącego po świecie Jaszy. Jednak Jakow Michajłowicz jako nieżyjący mężczyzna musi coś z sobą zrobić, nawet jak jego pośmiertne życie na początku się zawaliło.

Czekam

   Mówi się, że mama najlepiej gotuje. Co, jeśli jednak przyniesie zupę, której nie lubisz? Kiedy owe danie postoi miesiąc w garnku, można się spodziewać uroczej hodowli pleśni. Jednak narrator ujrzał coś innego, co spowodowało, że postawił rondelek przy kontenerze.  Jednak przyniósł naczynie z powrotem. Po pewnym czasie przestał używać lodówki. Następnie zamknął kuchnię na klucz. Ostatecznie zamieszkał z matką, jednak po tygodniu zajrzał do mieszkania. Z jego rondelka wytworzyła się istota, prawdopodobnie płci żeńskiej. W końcu przeciął kabel telefoniczny, zepsuł dzwonek. Ale nawet samotność nie trwa długo. Jednak możliwe, że warto czekać.

   Na okładce jest przyrównanie do twórczości Philipa K. Dicka czy Stephena Kinga. Nigdy nie czytałam żadnego dzieła żadnego z tych panów, a to, że sięgnęłam po tę książkę zadecydowało opowiadanie ze zbioru Moskwa Noir. I tak szczerze? O ile Okres dojrzewania mną wstrząsnął, to reszta... męczyła. Może żywy umarlak był interesujący, jednak wspomnienia o tym, jak starał się o żonę i jak go teściowa nie lubi - no  niezbyt. Możliwe, że takim światełkiem w tunelu jest też ostatnie opowiadanie, jednak zmęczona poprzednimi po prostu już przeleciałam.

   Komu polecam? Może tym, którzy znają twórczość panów z okładki i chcą przyrównać, albo tym, którzy chcą poczytać dość abstrakcyjne opowiadania. Nie oszukujmy się, wynajmowanie agencji do tworzenia życia nie jest pospolite.

Witajcie! Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest ściana wody i w związku z tym, że wczoraj się nie wyrobiłam z wpisem wrzucam go w tę piękną, ale jakże mokrą i pełny komarów niedzielny wieczór i sama idę kibicować Polakom, którzy teraz grają w siatkówkę z Iranem (i w tle mam wuwuzele zamiast podcastu jak zwykle). Trzymajcie się ciepło i bezpiecznie od komarów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz