sobota, 10 czerwca 2017

Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 5. Księżniczka na różowo

Podejrzewam, że część z Was już dawno miała bal maturalny. Dziś zaś będzie krótko o piątej części dzienników księżniczki Mii, gdzie bal maturalny zajmie dużo miejsca. Zapraszam.


autor: Meg Cabot
tytuł: Pamiętnik księżniczki 5. Księżniczka na różowo
tytuł oryginalny: The Princess Diaries, volume V: Princess in Pink
rok wydania: 2004 (Stany Zjednoczone)/2006 (Polska)


   Ten rok jest wyjątkowy dla Michaela, bo kończy szkołę i pójdzie na studia. Dla Mii jest jeszcze dodatkowy aspekt - jej chłopak będąc w maturalnej klasie może pójść na maturalny bal, a skoro tam pójdzie, to przecież z osobą towarzyszącą, a przecież kto się nie nada najlepiej na osobę towarzyszącą dla maturzysty jak jego dziewczyna, która pewnego dnia wstąpi na tron Genowi? Wygląda pięknie, jednak jest pewne ale. Michael nie chce iść na swój bal maturalny i Mia nie wie, jak go do tego przekonać. Szczególnie, że ona jako księżniczka też nie ma łatwego żywota, skoro wybuchła afera przez psa Grandmere. Czy Jej Książęca Wysokość Amelia odkryje powód niechęci Michaela do bali? Czy afera związana z psem Grandmere i jej późniejsze skutki uratują bal maturalny? Oraz kto pozwolił Borysowi zrzucić sobie globus na głowę.

   Szczerze, to wszelkie problemy Mii wynikają albo z tego, że w coś się bardzo mocno angażuje (bal Michaela) albo bycie Jej Książęcą Wysokością Amelią, bo Grandmere zabrała psa do restauracji, w efekcie czego Lilly Moscovitz organizuje protest, który powoduje kolejne katastrofy, między innymi tę, w której na głowie Borysa (skrzypka z szafy na artykuły biurowe) ląduje globus. Właśnie to powoduje to, że Mia potrzebuje mieć ze sobą Larsa zawsze i wszędzie, bo maturzystom z jej liceum niezbyt podoba się afera, którą rozdmuchała Lilly, a jej genezą były piętnaste urodziny Jej Książęcej Mości Amelii Mignonette Grimaldi Thermopolis Renaldi. A skoro Jej Książęca Mość Amelia Mignonette Grimaldi Thermopolis Renaldi jest uczennicą ich szkoły, to łatwo można ją potępiać za coś, co nie było jej błędem. Szczególnie Mia może czuć się winna temu, co się wydarzyło podczas jej drugiego przyjęcia z okazji piętnastych urodzin, bo afera związana z pierwszym przyjęciem (a raczej kolacją w restauracji) spowodowała kolejną, ale bardziej życiową. Przynajmniej Mii udaje się załagodzić część afer i z pomocą Grandmere udaje się ułaskawić maturzystów i spełnić marzenie księżniczki.

   Styl Mii, jakby to powiedzieć... rozwija się. Choć ma piętnaście lat i dotąd dała sobą pomiatać przez Lilly tym razem potrafi tupnąć nogą i postawić się. Jednak Mia powinna zrozumieć, że nie każdego da się uszczęśliwić, a wybory, które uważamy za słuszne wcale takie nie są, o czym mogła przekonać się panna Moscovitz. Zaś same rozterki Mii... Kiedy miałam piętnaście lat raczej zastanawiałam się, czy odrobiłam wszystkie zadania, jednak Jej Książęca Mość znajduje się w innych realiach i też może mieć inne rozterki i myśli. Myślę jednak, że chęć tego, aby Michael poszedł na swój bal maturalny była trochę zbyt samolubna, bo przecież on tego nie chciał.

Witajcie! Niedługo zaczyna się mroczny okres w karierze każdego studenta zwany sesją. Ja zaś trzymam kciuki i za maturzystów, aby udało Wam się dostać tam, gdzie chcecie. Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz