sobota, 29 lipca 2017

#7 W przerwie na reklamy. Doktor House

Obiecałam to kilka razy. I w końcu jest. Obejrzałam pomimo sesji i egzaminów przeróżnych osiem sezonów Doktora House'a. Czy było warto? I kogo polubiłam najbardziej z serialu? Zapraszam. 
tytuł: Dr House
tytuł oryginalny: House; House, M.D.
lata emisji: 2004 - 2012
w tytułowej roli Hugh Laurie


źródło
   Wszyscy kłamią. Tak twierdzi Gregory House (Hugh Laurie), szef oddziału diagnostycznego szpitala Princeton - Plainsboro. Oddziału, który nie diagnozuje każdego. Twoja choroba musi być wybitnie interesująca z nietypowymi objawami. Oczywiście, zanim House pojawi się w twojej sali z Diagnozą Ostateczną wyśle coś w rodzaju orszaku lub innej trójcy diagnostycznej w postaci Ericka Foremana (Emar Opps), Allison Cameron (Jennifer Morrison) oraz Roberta Chase'a (Jesse Spencer). A co w tym czasie robi Gregory? Albo dręczy szefową szpitala, Lisę Cuddy (Lisa Edelstein) albo swoją osobą dręczy swojego przyjaciela, James'a Wilsona (Robert Sean Leonard). Jednak nic nie może wiecznie trwać... Nawet skład zespołu. Bo kiedy odchodzi stary zespół trzeba znaleźć nowych członków, kiedy ktoś wypada - przyjąć kogoś innego i się męczyć. Ewentualnie znaleźć nową osobę w nietypowym miejscu.

   Po ośmiu sezonach serialu spodobało mi się, że skład świty diagnostycznej zmieniał się, a każdy z członków był specjalistą w innej dziedzinie, przewinął się chirurg plastyczny Chris Taub (Peter
źródło
Jacobson), specjalista medycyny sportowej Lawrance Kutner (Kal Penn), chora na pląsawicę Huntingtona Thirteen (albo Trzynaście albo Remy Hadley, w którą wcielała się Olivia Wilde), genialne dziecko z doktoratami znane jako Martha M. Masters (Amber Tamblyn), bardzo ambitna pani doktor Amber Volakis (Anne Dudek), w połowie Koreanka, w połowie Filipinka Chi Park (Charlyne Li) a nawet lekarka z więzienia (Jessica Adams grana przez Odette Anable). Zmiany kadrowe sprawiały, że trudno było wyczuć monotonię. Nawet, jeśli schemat wyglądał, że pojawiał się przypadek, szła trójca House'a, burze mózgów, leczenie, brak efektów, wkracza House to jednak wiele się zmienia w postaciach. Dojrzewają, potrafią zauważać różne rzeczy, uczą się. Na przykład House był dumny, kiedy Martha Masters w końcu doszła do jedynego - według niego - trafnego wniosku, że ludzie kłamią.

   Samo zakończenie... ja wiem, że jak wjeżdżasz w dom byłej dziewczyny to musi skończyć się to więzieniem, jednak to, że Gregory nie chce opuścić swojego przyjaciela Wilsona w trudnym dla niego czasie... No cóż, można być niemiłym dla wszystkim, ale House najwidoczniej potrafi znaleźć w sobie swoje własne pokłady empatii do wykorzystania na własny użytek. Jednak wydaje mi się, że Gregory jest nie tylko uzależniony od Vicodinu (który je jak małe dziecko tic taci). On jest uzależniony od trudnych przypadków medycznych. A dążenie do rozwiązania stanowi niesamowitą rozrywkę dla widza.

   Oglądałam ten serial w trakcie sesji. Nie studiuję medycyny i być może eksponowanie jakie jest takie a takie badanie czy choroba dla osób o wykształceniu medycznym może być toporne jednak dajcie spokój, jak ma zwykły śmiertelnik zrozumieć o co im wszystkim chodzi?

Witajcie w połowie wakacji! W końcu daję Wam to, co tak długo obiecałam. House'a. Mam nadzieję na dyskusję w komentarzach na ten temat bądź... propozycje innych seriali, które można obejrzeć. Trzymajcie się ciepło, papa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz