wtorek, 11 lipca 2017

Sophie Hannah, Inicjały zbrodni

O tej książce pisałam w moim TBR na ten rok, że chcę ją przeczytać, bo stoi tak na mojej półce i stoi. I w końcu ją przeczytałam, a moją największą motywacją była chęć sprawdzenia, czy po około 40 latach od śmierci Agathy Christie jest ktoś w stanie wskrzesić Herkulesa Poirota. Zapraszam.


autor: Sophie Hannah
tytuł: Inicjały zbrodni
tytuł oryginalny:The Monogram Murders
rok wydania: 2014

   Lata 20. XX wieku. Pewna młoda dama zakłóca Herkulesowi Poirotowi posiłek mówiąc mu, że niedługo będzie martwa, a słynny detektyw ma nie szukać winnego. Jednak talent detektywa może się do czegoś przydać. Jego znajomy ze Scotland Yardu, Edward Catchpool prosi o pomoc. W trzech pokojach hotelowych znaleziono troje zmarłych, a jedyne co ich łączy, to spinki od mankietów z inicjałami. Jednak od czego są małe szare komórki słynnego Belga, którego głowę zaprząta tajemnicza nieznajoma? Czy da się połączyć ze sobą morderstwa oraz czy coś wspólnego może mieć młoda kobieta?

   Szczerze? Spodziewałam się fajerwerków i ich nie dostałam. Większość akcji według mnie zdominował detektyw Catchpool, a Poirot nie zachowywał się jak on. Za dużo podkreślał moc swoich komórek, zbyt przejął się Jennie. Szczególnie sytuacja, gdzie chciał przesłuchać wszystkich pracowników hotelu, a było ich ponad setka. Przypomniało mi to, jak w Morderstwie w Orient Expressie też miał kilkanaście osób do przesłuchania, ale czynił to indywidualnie, ponieważ chciał mieć wszystko usystematyzowane. Tu działał zbyt chaotycznie. Również postać Catchpoola mogłaby zostać uznana za niedopracowaną. Liczył na pomoc swojego belgijskiego przyjaciela i ich relacja... Poirot ciągle nazywa go per mon ami

   Co do samego zakończenia... przewidziałam połowę jakoś po trzecim rozdziale, gdzie u Agathy Christie zwykle dochodziło do tego jakoś kilka kartek przed zakończeniem w miejscu, gdzie następuje wyjawienie rozwiązania. Śledczy (bo chyba tak można nazwać Poirota i Catchpoola) zachowują się... strasznie źle. Szczególnie, że Catchpool jedzie dowiedzieć się czegoś o zmarłych i wychodzi mu to źle, a Poirot w tym czasie zastanawia się nad problemem Jennie, ponieważ liczy, że udaremni morderstwo, nawet jeśli od spotkania dziewczyny mija kilka dni. Ponadto książka zawiera zmiany w narracji. I tak od narracji trzecioosobowej, kiedy towarzyszymy Poirotowi do pierwszoosobowej, kiedy jesteśmy z Catchpoolem. Trochę mnie to bawi, bo wysuwa detektywa ze Scotland Yardu przed słynnego Belga, który przecież miał być główną postacią.

   Czy gdyby książka nie była sygnowana jako nowe przygody Herkulesa Poirota  gigantycznym napisem Agatha Christie na pół okładki, a figury w powieści byłyby inne? Być może. Czy wysunięcie detektywa ze Scotland Yardu przed Poirota względem narracji i roli było dobre? Nie. W powieściach wierny przyjaciel Herkulesa Poirota, Hastings był niejako w cieniu, ale bardzo dobrze równoważył osobowość swojego towarzysza. Tutaj to wygląda prawie jak starcie dwóch pokoleń. 

   Czy można komuś tę książkę polecić? Chyba tylko tym, którzy Agathy Christie w życiu nie czytali, a mają zamiar. Tak dla porównania. Bo książka sama w sobie zła nie jest, akcję ma wartką, tylko postacie chyba nie są takie, jakich można się spodziewać.


Witajcie! W tym tygodniu pojawi się ciekawy tag książkowy, a sobotę dam Wam typowo polski akcent (już drugą sobotę pod rząd). Trzymajcie się ciepło, papa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz