sobota, 22 lipca 2017

Stieg Larsson, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Czasami niektóre powieści stają się znane i człowiek chce je przeczytać. Tak jest w większości przypadków książek, które czytam i o których piszę. W tym przypadku jednak autor skończył na trzech tomach i kontynuacji spod jego pióra nie będzie. Nawet nie doczekał się wydania swojego dzieła, które zebrało wiele pozytywnych opinii. Czy spodobał mi się pierwszy tom trylogii Millennium Stiega Larssona? Zapraszam.

autor: Stieg Larsson
tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
tytuł oryginalny: Män som hatar kvinnor
rok wydania: 2005 (Szwecja)/2008 (Polska)

   W wyniku dość głośnego procesu Mikael Blomkvist zostaje skazany na karę więzienia. Aby nie obciążyć bardziej swojego pisma Millennium postanawia się usunąć w cień. Los mu w tym sprzyja - pewien bogaty biznesmen ma dla niego pracę. Henrik Vanger oficjalnie zleca dziennikarzowi spisanie biografii losów jego familii. Jednak to jest to, co powinni widzieć wszyscy, bo Henrik stawia przed Mikaelem poważne zadanie. Czterdzieści lat wcześniej zaginęła Harriet Vanger. I nikt nie wie, co się z nią stało, bo nie znaleziono ani śladu jej ciała ani innych poszlak, że dziewczynie udało się tamtego dnia uciec z wyspy, na której Vangerowie wtedy mieszkali. Mikael uważa, że każdy z członków familii coś ukrywa przed obcym. Jednak czego on nie może odkryć, to zrobi to pewna dziewczyna, która jest genialnym reasercherem, ale ma pod górkę ze szwedzkim prawem, a raczej - z jej nowym kuratorem. Tym kimś jest tajemnicza Lisbeth Salander. 

   Chociaż to jest rozmiarowo cegła, trzeba przyznać że pomysł autora był bardzo ciekawy. Tajemnicze zaginięcie, które spędza sen z powiek staruszka, który chce poznać odpowiedź na pytanie, co się stało z Harriet. Nie dziwi mnie to. Gdyby ktoś z mojej rodziny zaginąłby w takich okolicznościach również byłabym niespokojna. Jednak całe zadanie Mikaela... Rozumiem, że miał przeprowadzić poszukiwania dziewczyny bądź dorosłej Harriet - wszak nikt nie wie, co się z nią stało. Rozumiem też, że powiedzieć oficjalnie, po co ma być Blomkvist na wyspie czy w domu Vangerów. Szczęśliwie cała akcja, która trochę trwa nie jest nudna - człowiek czeka aż Mikael wpadnie na jakiś trop. Szczególnie, że do teamu poszukiwawczego dochodzi Lisbeth.

   O ile postać Blomkvista nie budzi w nikim pytań - wszak jest dziennikarzem i po przegranym procesie jest na świeczniku, to Lisbeth jest bardzo... wyobcowana. Na tyle wyobcowana i mało kontaktowa (oraz dość problematyczna), że ustanowiono jej kuratora (jest ubezwłasnowolniona). Nowy kurator jednak nie widzi w niej człowieka, nawet jeśli Lisbeth jako - tako funkcjonuje w społeczeństwie - pracuje w Milton Security. Dotąd mogła się dogadać ze swoim kuratorem, który dał jej tyle swobody, że mogła dysponować swoimi zarobkami. Jednak tym razem musi sobie jakoś radzić, ponieważ prawo jest ponad nią.

   Komu mogę polecić tę książkę? Chyba głównie tym, którzy lubią zawiłe zagadki. Sama przez większość książki zakładałam jeden możliwy scenariusz, który wydawał mi się prawdopodobny, jednak prawda okazała się inna, może komuś uda się przewidzieć, jakie jest rozwiązanie. Oraz co to za mężczyźni z tytułu.

   Witajcie! Wiem, że trochę mogłam nagiąć z określeniem trylogia, nawet jeśli wiem, że są cztery tomy. Jednakże Larsson stoi za pierwszymi trzema i myślę, że pisząc o jego książkach z tej serii mogę spokojnie napisać trylogia - wszak tyle napisał. Muszę się jeszcze zastanowić, czy przeczytam Co nas nie zabije. Zwykle dokańczam serie (o ile się da i o ile coś mnie w niej nie denerwuje), tu muszę się zastanowić, bo wszak to nie jest jak z Uniwersum Metro 2033, gdzie jest wielu autorów. Na pewno dam znać. Trzymajcie się ciepło, papa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz